Zaraz po zawieszeniu.
Kilka osob z Klubu Artystow Z Kozani.
Wystawa jest poswiecona mojemu bratu Adamowi Cymerman.
Ja ze znanymi malarzami z Kozani Michali Karapanajotidis i Jorgo Chriwatidis.
Prac z przelomu 2014 -2015 bylo wiecej niz sie spodziewalam.....
Mialam pomocne rece w przygotowaniach.
Mlodziez .
Kochane dzieciaki.
Moje pociechy.
In Polish....somtimes in Greek.....by Polish woman , who lives in Greece
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osobiste. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osobiste. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 sierpnia 2015
niedziela, 23 sierpnia 2015
Jak to z tym wtracaniem bylo cz.2.
Musze sie przyznac, ze jak zadawalam Wam pytanie o to wtracanie (Czytaj cz.1 tutaj ) to juz sie wtracilam..... Wyniki tego jednak mnie poruszyly, wiec nie bylam pewna czy dobrze zrobilam , wiec szukalam potwierdzenia u Was.
Na szczescie wszystkie powiedzialyscie, ze trzeba zadzialac.
Zadzialalam.
Poszlam do matki. Wieczorkiem. Pieknie sobie porozmawialysmy.Powiedziala, ze jej syn od 2 lat mowi o odbieraniu sobie zycia , ot tak. Zycia sobie nie odbierze . Myslala o pomocy psychologa w wielu tematach z nim zwiazanych, ale jakos tak nic z tego nie wyszlo. Stwierdzila , ze moja corka jest zla przyjaciolka skoro nie poznala sie na jej synu. Zla jest rowniez reszta grupki przyjacil, wiec nakaze synowi , aby z nimi zerwal kontakty...itp, itp. Wszystko tak z usmiechem i na spokojnie.
Nastepnego dnia zadzwonila do mnie.
Juz nie byla mila.
Powiedziala , ze jej synowi nie jest potrzebna pomoc, przyjaciele sa zli, zwlaszcza moja corka. Ci , ktorzy nie przejeli sie slowami jej syna sa wlasciwymi ludzmi w jego zyciu.
Duzo jeszcze powiedziala, probowalam cos i ja powiedziec, ale bez skutku, wiec podziekowalam jej za telefon i na tym sie skonczylo.
Bylam zszokowana.
Co ja zrobilam?
Po co sie wtracalam?
Zrobilam sobie wroga.
Christinie bedzie przykro.
Napisalam posta .
Zadzwonilam do przyjaciolki.
Porozmawialam z corka.
I dobrze.
Jak mi sie cos podobnego trafi to zrobie to samo. Innego wyjscia nie ma.
Dziekuje Wam za porady , byly mi bardzo potrzebne.
A tutaj powoj wlazl na drzewo.
Ozdobil suche badyle.
Na szczescie wszystkie powiedzialyscie, ze trzeba zadzialac.
Zadzialalam.
Poszlam do matki. Wieczorkiem. Pieknie sobie porozmawialysmy.Powiedziala, ze jej syn od 2 lat mowi o odbieraniu sobie zycia , ot tak. Zycia sobie nie odbierze . Myslala o pomocy psychologa w wielu tematach z nim zwiazanych, ale jakos tak nic z tego nie wyszlo. Stwierdzila , ze moja corka jest zla przyjaciolka skoro nie poznala sie na jej synu. Zla jest rowniez reszta grupki przyjacil, wiec nakaze synowi , aby z nimi zerwal kontakty...itp, itp. Wszystko tak z usmiechem i na spokojnie.
Nastepnego dnia zadzwonila do mnie.
Juz nie byla mila.
Powiedziala , ze jej synowi nie jest potrzebna pomoc, przyjaciele sa zli, zwlaszcza moja corka. Ci , ktorzy nie przejeli sie slowami jej syna sa wlasciwymi ludzmi w jego zyciu.
Duzo jeszcze powiedziala, probowalam cos i ja powiedziec, ale bez skutku, wiec podziekowalam jej za telefon i na tym sie skonczylo.
Bylam zszokowana.
Co ja zrobilam?
Po co sie wtracalam?
Zrobilam sobie wroga.
Christinie bedzie przykro.
Napisalam posta .
Zadzwonilam do przyjaciolki.
Porozmawialam z corka.
I dobrze.
Jak mi sie cos podobnego trafi to zrobie to samo. Innego wyjscia nie ma.
Dziekuje Wam za porady , byly mi bardzo potrzebne.
A tutaj powoj wlazl na drzewo.
Ozdobil suche badyle.
czwartek, 20 sierpnia 2015
Zapraszam.
Druga osobista wystawa malarstwa Agnieszki Cymerman Stravou.
Wystawa jest poswiecona Adamowi Cymerman- bratu , ktory odszedl za wczesnie.
Wystawa jest poswiecona Adamowi Cymerman- bratu , ktory odszedl za wczesnie.
Η δεύτερη ατομική έκθεση ζωγραφικής της Αγνή Cymerman Stravou.
Η έκθεση είναι αφιερωμένη στον Αδάμ Cymerman- αδελφό, ο οποίος απεβίωσε πολύ νωρίς.
Η έκθεση είναι αφιερωμένη στον Αδάμ Cymerman- αδελφό, ο οποίος απεβίωσε πολύ νωρίς.
sobota, 8 sierpnia 2015
Wtracac sie w cudze sprawy czy nie ?! cz.1
Moja prawie 18 letnia corka, poprosila mnie na rozmowe do swojego pokoju. Nieczesto sie zdarza.
Byla bardzo zaniepokojona. Pokazala mi swoje rozmowy na facebooku z bardzo dalekim kuzynem, ktory nalezy do jej 5 przyjaciol z klasy.
Ja znam te rodzine od poczatku mojego pobytu w Grecji, lubie ich, rozmawiamy ze soba z usmiechem i sympatia, ale nie odwiedzamy sie...no tacy znajomi , w dodatku z sasiedztwa. Ich najmlodszy syn jest bardzo wrazliwym chlopcem, prawie wcale nie wychodzi z domu, ma o sobie bardzo slabe wrazenie, wszystkim sie przejmuje, najprawdopodobniej nie pojdzie na studia plastyczne ( pieknie maluje ), bo nie chce opuscic domu.
Napisal wiadomosc do mojej corki na facebooku, ze ma dosc wszystkiego, ze nie wytrzyma tego wiecej i ze chce sobie odebrac zycie .....
Co byscie zrobily na moim miejscu ?
Cdn.
Byla bardzo zaniepokojona. Pokazala mi swoje rozmowy na facebooku z bardzo dalekim kuzynem, ktory nalezy do jej 5 przyjaciol z klasy.
Ja znam te rodzine od poczatku mojego pobytu w Grecji, lubie ich, rozmawiamy ze soba z usmiechem i sympatia, ale nie odwiedzamy sie...no tacy znajomi , w dodatku z sasiedztwa. Ich najmlodszy syn jest bardzo wrazliwym chlopcem, prawie wcale nie wychodzi z domu, ma o sobie bardzo slabe wrazenie, wszystkim sie przejmuje, najprawdopodobniej nie pojdzie na studia plastyczne ( pieknie maluje ), bo nie chce opuscic domu.
Napisal wiadomosc do mojej corki na facebooku, ze ma dosc wszystkiego, ze nie wytrzyma tego wiecej i ze chce sobie odebrac zycie .....
Co byscie zrobily na moim miejscu ?
Cdn.
sobota, 20 grudnia 2014
Co dostala Vivi i co dostanie Elli
Ten obraz nalezy do Vivi. Przyslala mi zdjecie i na jego wzor namalowalam ten morski widok.
Bedzie to prezent pod choinke dla jej brata i bratowe. Obraz powedrowal na drugi koniec Grecji do Gythio na Peloponezie.
A ten calkowicie inny, pelen kolorow i bajkowego nastroju zamowila Elli. Rowniez na podstawie zdjecia z internetu.
W zaleznosci od naswietlenia kolory wygladaja calkiem inaczej. Obydwa obrazy sa malowane olejem na plotnie i sa 50x70 cm.
Bedzie to prezent pod choinke dla jej brata i bratowe. Obraz powedrowal na drugi koniec Grecji do Gythio na Peloponezie.
A ten calkowicie inny, pelen kolorow i bajkowego nastroju zamowila Elli. Rowniez na podstawie zdjecia z internetu.
piątek, 12 grudnia 2014
Wlosy dla dzieci walczacych z rakiem
Christina jest moja corka, ma 17 lat. Te ponad polmetrowe wlosy to jej najwieksza ozdoba.
Przeczytala gdzies o dzieciach walczacych z rakiem , bardzo sie tym przejela i postanowila cos zrobic.
Podarowala im swoje wlosy.
Aby mozna bylo zrobic z nich peruke wymagano 23 cm wlosow. Christina , tak na wszelki wypadek obciela 27 cm.
Przeczytala gdzies o dzieciach walczacych z rakiem , bardzo sie tym przejela i postanowila cos zrobic.
Podarowala im swoje wlosy.
Aby mozna bylo zrobic z nich peruke wymagano 23 cm wlosow. Christina , tak na wszelki wypadek obciela 27 cm.
sobota, 20 września 2014
niedziela, 31 sierpnia 2014
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Co Cie stawia na nogi ?
http://wasbella102.tumblr.com
W tym przypadku to wodka, ale mysle , ze kazdy ma jakis sposob na stres, nieszczescie, depresje czy zwykla handre. Co Was stawia na nogi ? Ja tez musialam znalezc, ale nie alkohol.
Dziekuje, za wsparcie w ciezkich chwilach . Skoro pokazalam co mi sie stalo, to powiem co sie dzieje i teraz, chociaz przyznam , ze sierpien to jest dla mnie od dwoch rowno lat najgorszym miesiacem i jakos natchnienia na pisanie , czy robienie cokolwiek brak.
Oko mi na szczescie odpuchlo, jest wprawdzie burofioletowozolte az do szyi, wypoczywam , bo jest niebezpieczenstwo odklejenia sie siatkowki.Wciskam antybiotyk i uwazam aby nic nie dzwignac, ani specjalnie sie nie schylac.Dostalam tez zapalenia zyly- nastepny antybiotyk.Szwy z brzucha zostaly zdjete, przestalo wiec ciagnac, a na wyniki biopsji musze jeszcze poczekac.Jakos tak wcale o tym nie mysle i sie nie martwie, ale atak paniki dorwal mnie jak na tej zyle z zapaleniem porobily sie guzy jak orzechy laskowe i myslalam , ze przerwie sie obieg krwi i......
Jest stale goraco ok. 36 st. C, calkiem daleko sa trzesienia ziemi , ale sa odczuwalne i u nas.
Do osob proponujacych mi nasionka odezwe sie pozniej- niech sie skonczy sierpien !
W tym przypadku to wodka, ale mysle , ze kazdy ma jakis sposob na stres, nieszczescie, depresje czy zwykla handre. Co Was stawia na nogi ? Ja tez musialam znalezc, ale nie alkohol.
Dziekuje, za wsparcie w ciezkich chwilach . Skoro pokazalam co mi sie stalo, to powiem co sie dzieje i teraz, chociaz przyznam , ze sierpien to jest dla mnie od dwoch rowno lat najgorszym miesiacem i jakos natchnienia na pisanie , czy robienie cokolwiek brak.
Oko mi na szczescie odpuchlo, jest wprawdzie burofioletowozolte az do szyi, wypoczywam , bo jest niebezpieczenstwo odklejenia sie siatkowki.Wciskam antybiotyk i uwazam aby nic nie dzwignac, ani specjalnie sie nie schylac.Dostalam tez zapalenia zyly- nastepny antybiotyk.Szwy z brzucha zostaly zdjete, przestalo wiec ciagnac, a na wyniki biopsji musze jeszcze poczekac.Jakos tak wcale o tym nie mysle i sie nie martwie, ale atak paniki dorwal mnie jak na tej zyle z zapaleniem porobily sie guzy jak orzechy laskowe i myslalam , ze przerwie sie obieg krwi i......
Jest stale goraco ok. 36 st. C, calkiem daleko sa trzesienia ziemi , ale sa odczuwalne i u nas.
Do osob proponujacych mi nasionka odezwe sie pozniej- niech sie skonczy sierpien !
piątek, 15 sierpnia 2014
W bordowym zawsze bylo mi do twarzy....
Dzien trzeci.
Dziekuje Wam dziewczynki serdecznie za slowa pociechy , bylo i jest mi to bardzo potrzebne. Oko nareszcie otworzylo sie troszke i wreszcie przestalam widziec fioletowe morze z rozblyskami slonca. Drugie oko odpoczelo troszke i widze lepiej. Moge np. sama wystukac numer na telefonie.
To wypoczywanie i uwazanie na siebie jest strasznie nudne, ale nie chce narzekac bo mogloby byc gorzej.
Powinnam odwiedzic okuliste, ale cale miasto wyludnilo sie , dzis byloswieto , jutro zaczyna sie weekend, wiec szanse na specjaliste sa zerowe
Jest wiele plusow takiego wydarzenia.
- odwiedzily mnie wszystkie kolezanki,
-bylo sporo telefonow,
- Wy piszecie przemile komentarze,
-leniwe mailowe kolezanki wreszcie sie odezwaly,
-dostalam na pocieche korzenie peonii i nasionka kwiatow od Basi z
-gotuje tesciowa,
- cala reszta nie balagani,
- dostalam kwiatki i slodycze,
-przynosza mi rzeczy do lozka bez groznego mruczenia,
-spie do 11 i nikomu to nie przeszkadza.....
Czyli....warto bylo !!!
Dziekuje Wam dziewczynki serdecznie za slowa pociechy , bylo i jest mi to bardzo potrzebne. Oko nareszcie otworzylo sie troszke i wreszcie przestalam widziec fioletowe morze z rozblyskami slonca. Drugie oko odpoczelo troszke i widze lepiej. Moge np. sama wystukac numer na telefonie.
To wypoczywanie i uwazanie na siebie jest strasznie nudne, ale nie chce narzekac bo mogloby byc gorzej.
Powinnam odwiedzic okuliste, ale cale miasto wyludnilo sie , dzis byloswieto , jutro zaczyna sie weekend, wiec szanse na specjaliste sa zerowe
Jest wiele plusow takiego wydarzenia.
- odwiedzily mnie wszystkie kolezanki,
-bylo sporo telefonow,
- Wy piszecie przemile komentarze,
-leniwe mailowe kolezanki wreszcie sie odezwaly,
-dostalam na pocieche korzenie peonii i nasionka kwiatow od Basi z
-gotuje tesciowa,
- cala reszta nie balagani,
- dostalam kwiatki i slodycze,
-przynosza mi rzeczy do lozka bez groznego mruczenia,
-spie do 11 i nikomu to nie przeszkadza.....
Czyli....warto bylo !!!
czwartek, 14 sierpnia 2014
Nikt nie zgadl ! Dzieki Bogu....
Drugi dzien
Mail do kolezanki,
Mail do kolezanki,
Ha, ha, ha , a to dopiero zagadka !?
Nie wiem jak to nazwac-co ma wisiec ,nie utonie, czy moze
-co ma byc to bedzie.
Wsrod pogawedek i zartow znieczulili mi miejscowo brzuch, wycieli mi pieprzyka, wyslali go na badania, pielegniarka podciagnela mnie abym usiadla na lozku operacyjnym i doszla do siebie.Dwie bedace przy zabiegu gdzies zniknely, a trzecia poniewaz troszke zakrecilo mi sie w glowie powiedziala ze idzie po wozek i ze jak mi sie zrobi gorzej abym sie polozyla. Wyszla....ja czulam sie dobrze i rozgladalam sie po sali.....
Nagle czuje , ze budze sie jak ze snu , leze na podlodze,wokol mnie biega z osiem pielegniarek, wlkuwaja kroplowki w rece, nakladaja cisnieniomierz , chce mi sie wymiotowac, wrzeszcza do mnie abym otworzyla oczy, powiedziala cos, poruszyla sie, strasznie mnie boli glowa....
Wyjasnila sie zagadka ?
Zemdlalam i spadlam na leb z lozka operacyjnego......
Pisze to i az mi sie smiac chce......Moglam sie wykonczyc wycinajac pieprzyk z brzucha....kto by pomyslal ?
Glowa po prawej stronie i policzek to jeden wielki bol, a oko to krwawiaca , slepa sliwa.
Zrobiono mi osiowe badanie glowy i karku i bardzo chetnie wypisano ze szpitala, aby miec problem z glowy.
Lekarz gdy ze mna rozmawial pozmienial fakty mowiac, ze sie po prostu przewrocilam,bo zakrecilo mi sie w glowie -ja stracilam przytomnosc, i ze pielegniarka z wozkiem byla przy mnie- co rowniez nie jest prawda.
Ja chcialam zrobic skarge, ale Janis twierdzi , ze z lekarzami nie wygramy, tym bardziej, ze od razu sie dogadali i zmienili prawde.
Oko mam stale zamkniete i spuchniete na cudny fioletowobordowy kolor, biore srodki przeciwbolowe, we wtorek zmienia mi opatrunek na brzuchu, w piatek zdejma szwy.
Pielegniarki powiedzialy, ze nigdy o mnie nie zapomna. Ja o tym wydarzeniu tez.
Dodam , ze i szpital i lekarza wybralam ja, bo wydawali mi sie godni zaufania.
środa, 13 sierpnia 2014
niedziela, 22 czerwca 2014
Radosc wartosci 1 euro
Kupilam na poczatek tylko 2 puzderka dla mnie. To drugie bylo duzo jasniejsze , prawie calkowicie bez zaciekow brazowych. Nastepnego dnia gdy pomyslalam , ze spodobaloby sie to wielu osobom, a napelnione czekoladkami stanowily by sliczny prezencik juz ich nie bylo !
Ten jasniejszy polecial wiec do mamy.
Uwielbiam wisiory. Poniewaz ubieram sie na czarno to wlasnie te neutralne kolory i wielkosc bardzo ladnie sie lacza. No i w dodatku pedzel.....cudenko. Znow znajome beda sadzic, ze musialam sie naoszczedzac, aby to zdobyc...ha, ha.
Ten wisior jest z tych duuuzych, jest ciezki i dalabym glowe ,ze to srebro.....Nie wiem kiedy go zaloze , ale niech poczeka. Kosztowal cale 2 euro !
Wydalam na te CUDA cale 4 euro. Kupujac tanie rzeczy mozna niechcacy sporo w koncu zaplacic ....
P.S. Kapelusz na zdjeciu tez 1 euro kosztowal, mial szeroka kolorowa wstazke z kokarda, ale wolalam bez.
Na zdjeciu to ja na majowce, od tamtego czasu jeszcze nie bylam na dzialce ,a ponoc juz sie zniwa zaczely.
Ten jasniejszy polecial wiec do mamy.
Uwielbiam wisiory. Poniewaz ubieram sie na czarno to wlasnie te neutralne kolory i wielkosc bardzo ladnie sie lacza. No i w dodatku pedzel.....cudenko. Znow znajome beda sadzic, ze musialam sie naoszczedzac, aby to zdobyc...ha, ha.
Ten wisior jest z tych duuuzych, jest ciezki i dalabym glowe ,ze to srebro.....Nie wiem kiedy go zaloze , ale niech poczeka. Kosztowal cale 2 euro !
Wydalam na te CUDA cale 4 euro. Kupujac tanie rzeczy mozna niechcacy sporo w koncu zaplacic ....
P.S. Kapelusz na zdjeciu tez 1 euro kosztowal, mial szeroka kolorowa wstazke z kokarda, ale wolalam bez.
Na zdjeciu to ja na majowce, od tamtego czasu jeszcze nie bylam na dzialce ,a ponoc juz sie zniwa zaczely.
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Dzisiejszy dzien
Dzis byl dobry dzien.
Nic specjalnego sie nie wydazylo ale byl dobry.
Jak bylam nastolatka to pod koniec kazdego dnia zapisywalam sobie w notesie okreslenie dnia, do wyboru bylo- bardzo dobry, dobry, zly, spotkanie....bylo cos jeszcze ale juz nie pamietam. Dzis napisalabym bardzo dobry.
Nie zapowiadal sie najlepiej. Mialam isc do pracy godzine wczesniej i pracowac dwie godziny dluzej buuu.Budzik dzwonil z piec razy bo nie moglam wstac, ale dzien zapowiadal sie cieply i sloneczny, a zza okna slychac bylo szalone trele jakiegos ptaszka-chyba jakis nowy sasiad ma go w klatce.
Zrobilam na chybcika dwa garnki jedzenia na obiad, jeden dla miesozernych, drugi dla wegetarianow, niby dobrze, ale musialam wrocic juz z ulicy, bo nie bylam pewna czy zakrecilam gaz. Pierwsza kawa ,ktora pije w biegu miedzy garami nie udala sie- zapomnialam wsypac odrobinki cukru.
Dzien byl faktycznie upalny,lipy na placu pachnialy oblednie, nawet bez pracy bylabym wykonczona. Przez ekstra godzinke ( a nie dwie -jupi!) stracilam czas przeznaczony na malowanie i leglam glodna (bo zjadlam tylko ze trzy kesy prosto z garka) i z bolem glowy w lozku, aby kosci wrocily na swoje miejsca. Marzylam o snie, ale za dwie godzinki bylam umowiona na miescie i balam sie , ze nie bede mogla znow wstac.
Zwloklam sie i na sile i z musu poszlam na to spotkanie.
Po drodze wstapilam do atelie, gdzie kolezanki z zapalem malowaly. Bylam tak moze tylko z dziesiec minut, a one juz zdazyly naladowac mi baterie, mile usmiechniete twarze, przyjazne slowa....Malarz pokazal swoje ostatnie dzielo zrobione na prezent (nie dla mnie ). Byly to lodzie , na jednej z nich bylo delikatnie i wrecz niezauwazalnie napisane kobiece imie. Imie jego zony, jak to cudownie spotkac ludzi , ktorzy sa juz dziadkami i sa stale tak zakochani. Gdy zwrocilam na to uwage to az promienial z radosci.
Na sekunde wskoczylam do pracy ( za jakies dziesiec dni juz jej nie bedzie ), bo zostawilam tam cieniutka narzutke, a przyda sie jak bede wracac po 10 do domu.
Tasa juz na mnie czekala, a doslownie za minutke przyszly oczekiwane przez nas osoby. Tu sie zaczyna najlepsza chwila- byly cudowne ! Po miesiacach odosobienia i zamkniecia sie w sypialni , z dala od ludzi, z dala od rodziny ze zdziwieniem i zachwytem napawam sie ludzmi , ktorzy staja mi na drodze !
No nie wszystkimi, ale wieloma. Stracilam wiare w ludzi, w to ze moge kogos nowego polubic, dogadac sie, zrozumiec. Dlatego to uczucie jest takie mocne i napelniajace mnie niesamowita radoscia.
To spotkanie dodalo mi skrzydel, promienialam doslownie !
Nastapily ostatnie na dzis godzinki pracy, ktora choc paskudna nie potrafila zatruc mojej radosci. Do domu wrocilam prawie tanczac.Telefon do rodzicow tez byl wyjatkowo optymistyczny z obydwoch stron, a kanapki w wykonaniu synka najsmaczniejsze.
Wstalam o 7 , wrocilam po 22, a czuje sie tak lekka i radosna, nawet spac mi sie nie chce.
Musialam napisac tego posta , bo nie mam notesiku z naznaczonymi dobrymi i zlymi dniami, moje bardzo dobre dni nie zjawiaja sie czesto, czasami nawet zapominam , ze takie moga jeszcze istniec.
Dzis uslyszalam to w radiu, pamietam jak szybko wstawalismy aby to tanczyc na dyskotekach.
Nic specjalnego sie nie wydazylo ale byl dobry.
Jak bylam nastolatka to pod koniec kazdego dnia zapisywalam sobie w notesie okreslenie dnia, do wyboru bylo- bardzo dobry, dobry, zly, spotkanie....bylo cos jeszcze ale juz nie pamietam. Dzis napisalabym bardzo dobry.
Nie zapowiadal sie najlepiej. Mialam isc do pracy godzine wczesniej i pracowac dwie godziny dluzej buuu.Budzik dzwonil z piec razy bo nie moglam wstac, ale dzien zapowiadal sie cieply i sloneczny, a zza okna slychac bylo szalone trele jakiegos ptaszka-chyba jakis nowy sasiad ma go w klatce.
Zrobilam na chybcika dwa garnki jedzenia na obiad, jeden dla miesozernych, drugi dla wegetarianow, niby dobrze, ale musialam wrocic juz z ulicy, bo nie bylam pewna czy zakrecilam gaz. Pierwsza kawa ,ktora pije w biegu miedzy garami nie udala sie- zapomnialam wsypac odrobinki cukru.
Dzien byl faktycznie upalny,lipy na placu pachnialy oblednie, nawet bez pracy bylabym wykonczona. Przez ekstra godzinke ( a nie dwie -jupi!) stracilam czas przeznaczony na malowanie i leglam glodna (bo zjadlam tylko ze trzy kesy prosto z garka) i z bolem glowy w lozku, aby kosci wrocily na swoje miejsca. Marzylam o snie, ale za dwie godzinki bylam umowiona na miescie i balam sie , ze nie bede mogla znow wstac.
Zwloklam sie i na sile i z musu poszlam na to spotkanie.
Po drodze wstapilam do atelie, gdzie kolezanki z zapalem malowaly. Bylam tak moze tylko z dziesiec minut, a one juz zdazyly naladowac mi baterie, mile usmiechniete twarze, przyjazne slowa....Malarz pokazal swoje ostatnie dzielo zrobione na prezent (nie dla mnie ). Byly to lodzie , na jednej z nich bylo delikatnie i wrecz niezauwazalnie napisane kobiece imie. Imie jego zony, jak to cudownie spotkac ludzi , ktorzy sa juz dziadkami i sa stale tak zakochani. Gdy zwrocilam na to uwage to az promienial z radosci.
Na sekunde wskoczylam do pracy ( za jakies dziesiec dni juz jej nie bedzie ), bo zostawilam tam cieniutka narzutke, a przyda sie jak bede wracac po 10 do domu.
Tasa juz na mnie czekala, a doslownie za minutke przyszly oczekiwane przez nas osoby. Tu sie zaczyna najlepsza chwila- byly cudowne ! Po miesiacach odosobienia i zamkniecia sie w sypialni , z dala od ludzi, z dala od rodziny ze zdziwieniem i zachwytem napawam sie ludzmi , ktorzy staja mi na drodze !
No nie wszystkimi, ale wieloma. Stracilam wiare w ludzi, w to ze moge kogos nowego polubic, dogadac sie, zrozumiec. Dlatego to uczucie jest takie mocne i napelniajace mnie niesamowita radoscia.
To spotkanie dodalo mi skrzydel, promienialam doslownie !
Nastapily ostatnie na dzis godzinki pracy, ktora choc paskudna nie potrafila zatruc mojej radosci. Do domu wrocilam prawie tanczac.Telefon do rodzicow tez byl wyjatkowo optymistyczny z obydwoch stron, a kanapki w wykonaniu synka najsmaczniejsze.
Wstalam o 7 , wrocilam po 22, a czuje sie tak lekka i radosna, nawet spac mi sie nie chce.
Musialam napisac tego posta , bo nie mam notesiku z naznaczonymi dobrymi i zlymi dniami, moje bardzo dobre dni nie zjawiaja sie czesto, czasami nawet zapominam , ze takie moga jeszcze istniec.
Dzis uslyszalam to w radiu, pamietam jak szybko wstawalismy aby to tanczyc na dyskotekach.
wtorek, 13 maja 2014
Zapraszam ! Προσκαλώ !
Zapraszam na moja pierwsza wystawe obrazow w Art Cafe w Kozani.
Wystawa jest zadedykowana mojemu bratu Adamowi, ktory w dzien rozpoczecia wystawy mialby urodziny.
Odszedl za wczesnie i w naszych pamieciach bedzie mial zawsze 42 lata.
A to jest zaproszenie na nastepna wystawe , tym razem jest to zbiorowa wystawa Klubu Sztuk Plastycznych. Tutaj wystawic moge tylko jeden obraz. Bede podejmowac zwiedzajacych w niedziele do poludnia.
.Juz dawno nie bylam tak podekscytowana, ze az wydaje sie to dziwne i nierealne. Ciesze sie niesamowicie jakbym sprawila sobie nowa zabawke.Zyczcie mi powodzenia !
Wystawa jest zadedykowana mojemu bratu Adamowi, ktory w dzien rozpoczecia wystawy mialby urodziny.
Odszedl za wczesnie i w naszych pamieciach bedzie mial zawsze 42 lata.
A to jest zaproszenie na nastepna wystawe , tym razem jest to zbiorowa wystawa Klubu Sztuk Plastycznych. Tutaj wystawic moge tylko jeden obraz. Bede podejmowac zwiedzajacych w niedziele do poludnia.
.Juz dawno nie bylam tak podekscytowana, ze az wydaje sie to dziwne i nierealne. Ciesze sie niesamowicie jakbym sprawila sobie nowa zabawke.Zyczcie mi powodzenia !
poniedziałek, 10 marca 2014
Wrocila cala i zdrowa na niebiesko
Moja 16 i pol letnia corka pojechala na wycieczke szkolna do Konstantynopolu czyli dzisiejszego Istambulu.
Wycieczka byla szkoleniowa, poprzedzily ja wyklady na temat historii, architektury itp .
Grecy nie zapominaja , ze to oni wybudowali Bizancjum ze stolica w Konstantynopolu i do tej pory nie moga przebolec, ze wlasnie ta kolebka ich historii i religii jest w Tureckich rekach. Zostali z tamtad wygnani, zostawili domy, dorobek calego zycia i z walizka w reku wracali do Grecji. Warunkiem , aby moc pozostac bylo przejscie na muzulmanizm , czego nie zrobili.
Dlatego tez kazdy szanujacy sie wierzacy Grek przynajmniej raz w zyciu musi pojechac do Konstantynopoli, a jesli pochodzi z tamtych stron to moze odwiedzic i wlasny dom, ktory najczesciej nie zmienil sie calkowicie,ma nawet ich stare meble, bo zamieszkali w nich Turcy, ktorzy do tej pory nie sa w stanie nic w tych domach zmienic.
Czesto wlasnie w tych posiadlosciach czeka na nich skarb rodzinny, bo Grecy liczac na to, ze kiedys wroca, zakopywali gdzies najcenniejsze rzeczy, a kto tego nie zrobil i mial je ze soba widzac Turkow, ktorzy wybierali wszystko z ich bagarzy woleli wyrzucic pieniadze i zloto do morza czy gdziekolwiek.
Miejcie wiec oczy otwarte na skarb w najmniej oczekiwanym miejscu.
Zaczne od tego, ze zanim moja panienka wyjechala, zostala przeze mnie( - matke Polke,ktora wiele slyszala w mlodosci o Polskich turystkach w Turcji ) nastraszona, aby uwazala na kazdym kroku na swoje bezpieczenstwo. Sporo tych rad bylo....Od siebie dodalam , ze lepiej jak cudowne loki bedzie wiazala w skromny kok, a zamiast soczewek nosila okulary, aby stracic co nieco na atrakcyjnosci. Ubrania w walizce tez byly wybrane z ostroznoscia, czyli bluzki pod sama szyje i to takie , ktore nie uwydatnialy jej slicznej figury....Teraz jak to pisze to smiac mi sie chce,ale jaksie szykowala, to wcalemi do smiechu nie bylo.
Dziecko wrocilo cale i zdrowe.
Przywiozlo mi te cudowne talerze, bo wie co mama lubi.
Naszym mezczyznom Baklava z orzeszkami araszidowymi, bo wie co tata lubi.
Byly i straty- ukradziono jej 50 euro, pekly okulary i to drugie jest gorsze , bo jak sie nie da skleic, to i 100 na nowe mi nie wystarczy.
Wszystkie dzisiejsze zdjecia zrobila moja corka.
Luluka z radosci ,ze wrocil jej czlowiek , nie opuszczala jej ani na chwile. Nawet na sniadanie nie przyszla, aby sie od niej nie oddalic.
Wycieczka byla szkoleniowa, poprzedzily ja wyklady na temat historii, architektury itp .
Grecy nie zapominaja , ze to oni wybudowali Bizancjum ze stolica w Konstantynopolu i do tej pory nie moga przebolec, ze wlasnie ta kolebka ich historii i religii jest w Tureckich rekach. Zostali z tamtad wygnani, zostawili domy, dorobek calego zycia i z walizka w reku wracali do Grecji. Warunkiem , aby moc pozostac bylo przejscie na muzulmanizm , czego nie zrobili.
Dlatego tez kazdy szanujacy sie wierzacy Grek przynajmniej raz w zyciu musi pojechac do Konstantynopoli, a jesli pochodzi z tamtych stron to moze odwiedzic i wlasny dom, ktory najczesciej nie zmienil sie calkowicie,ma nawet ich stare meble, bo zamieszkali w nich Turcy, ktorzy do tej pory nie sa w stanie nic w tych domach zmienic.
Czesto wlasnie w tych posiadlosciach czeka na nich skarb rodzinny, bo Grecy liczac na to, ze kiedys wroca, zakopywali gdzies najcenniejsze rzeczy, a kto tego nie zrobil i mial je ze soba widzac Turkow, ktorzy wybierali wszystko z ich bagarzy woleli wyrzucic pieniadze i zloto do morza czy gdziekolwiek.
Miejcie wiec oczy otwarte na skarb w najmniej oczekiwanym miejscu.
Zaczne od tego, ze zanim moja panienka wyjechala, zostala przeze mnie( - matke Polke,ktora wiele slyszala w mlodosci o Polskich turystkach w Turcji ) nastraszona, aby uwazala na kazdym kroku na swoje bezpieczenstwo. Sporo tych rad bylo....Od siebie dodalam , ze lepiej jak cudowne loki bedzie wiazala w skromny kok, a zamiast soczewek nosila okulary, aby stracic co nieco na atrakcyjnosci. Ubrania w walizce tez byly wybrane z ostroznoscia, czyli bluzki pod sama szyje i to takie , ktore nie uwydatnialy jej slicznej figury....Teraz jak to pisze to smiac mi sie chce,ale jaksie szykowala, to wcalemi do smiechu nie bylo.
Dziecko wrocilo cale i zdrowe.
Przywiozlo mi te cudowne talerze, bo wie co mama lubi.
Naszym mezczyznom Baklava z orzeszkami araszidowymi, bo wie co tata lubi.
Byly i straty- ukradziono jej 50 euro, pekly okulary i to drugie jest gorsze , bo jak sie nie da skleic, to i 100 na nowe mi nie wystarczy.
Wszystkie dzisiejsze zdjecia zrobila moja corka.
Luluka z radosci ,ze wrocil jej czlowiek , nie opuszczala jej ani na chwile. Nawet na sniadanie nie przyszla, aby sie od niej nie oddalic.
środa, 26 lutego 2014
Zadowolona
Dlaczego ?
Dlatego !
Dzis z wybranych przeze mnie planow na malowanie wybralam 5. Jeden zostal okreslony jako na moje sily, drugi za bardzo pelny, trzeci zabazgrany, czwarty sie podobal, a piaty byl za trudny.
Kto zgadnie co wybralam ??
Oczywiscie ze ten za trudny i prosze ! Sprawilo mi wiele przyjemnosci malowanie go, czas minal jak z bicza strzelil. Zapomnialam zjesc sniadania, kawa podniosla wiec emocje, w brzuchu burczalo, dzieci szukaly po powrocie ze szkoly- mamo gdzie jestes ? Ale zdazylam . Zapomnialam tylko podpisac ,ale juz schnie u mnie w domu na sztalugach.
Nie zdarzylam sie zdrzemnac, ale i tak dobrze , ze obiad zrobilam z samego rana, wiec skoro wszyscy zostali nakarmieni na czas to nie ma problemu. Kawy bylo dzis za duzo i chociaz bardzo chce mi sie spac to nie moge zasnac.
Aby sie uspic i wreszcie sie uspokoic zrobilam wiele rzeczy-
napilam sie mleka, obejrzelam film kryminalny w TV, zagladalam do blogowych kolezanek, postawilam pasjansa, zjadlam ciastko, umylam zeby, posiedzialam z najstarszym synem bo jeszcze mial zapalone swiatlo,poglaskalam koty na dobranoc, obejrzalam zdjecia, przejrzalam kilka starych czasopism dekoracyjnych, wykapalam sie i wysuszylam wlosy,wypilam ociupinke zoladkowki bo po tym ciastku zabolal mnie brzuch, wypilam herbatke nasenna, znow wlaczylam telewizor, na sile powstrzymalam sie aby nie isc wysciskac i dwojki najmlodszych, zrobilam liste na zakupy, pisze posta, wyslalam maila do przyjaciolki, zgasilam swiatlo i liczylam zdrowaski, wstalam popodziwiac moj obraz, zastanawiam sie jaka tu robote odwalic, ale nie chce nikogo obudzic, jak jeszcze raz wstane to znow cos zjem (!),no tak jeszcze siusiu nie bylo, ale czy drzwi sa zamkniete na klucz juz sprawdzilam i......nic....Sen nie przychodzi.....
Jest juz 1.43,budzik zadzwoni po siodmej, jaka ja bede niewyspana, a trzeba bedzie sprawy zalatwiac, a ja tak nie lubie jak mnie tak odsylaja z okienka do innego okienka, znow wszystkie papiery jakie mam w domu musze wziasc, bo nigdy nie wiadomo czego beda jeszcze chcieli.
o, moglabym jeszcze brwi wyregulowac....ale nie....po nocy? Oczy sie same zamykaja,ale wiem ze jak zgasze swiatlo i sie utule to nic z tego nie bedzie- to sie czuje.
A Wy co robicie w takich przypadkach, no oprocz procha pod jezyk ?
Dobranoc !Milych snow zycze !
Wczoraj bylo trzesienie ziemi, dzieci siez tego bujania pobudzily ,a ja nie,za to dzis siedze jak ciolek. A moze mamy pelnie ksiezyca i moja dusza wyje do ksiezyca...?
Dlatego !
Dzis z wybranych przeze mnie planow na malowanie wybralam 5. Jeden zostal okreslony jako na moje sily, drugi za bardzo pelny, trzeci zabazgrany, czwarty sie podobal, a piaty byl za trudny.
Kto zgadnie co wybralam ??
Oczywiscie ze ten za trudny i prosze ! Sprawilo mi wiele przyjemnosci malowanie go, czas minal jak z bicza strzelil. Zapomnialam zjesc sniadania, kawa podniosla wiec emocje, w brzuchu burczalo, dzieci szukaly po powrocie ze szkoly- mamo gdzie jestes ? Ale zdazylam . Zapomnialam tylko podpisac ,ale juz schnie u mnie w domu na sztalugach.
Nie zdarzylam sie zdrzemnac, ale i tak dobrze , ze obiad zrobilam z samego rana, wiec skoro wszyscy zostali nakarmieni na czas to nie ma problemu. Kawy bylo dzis za duzo i chociaz bardzo chce mi sie spac to nie moge zasnac.
Aby sie uspic i wreszcie sie uspokoic zrobilam wiele rzeczy-
napilam sie mleka, obejrzelam film kryminalny w TV, zagladalam do blogowych kolezanek, postawilam pasjansa, zjadlam ciastko, umylam zeby, posiedzialam z najstarszym synem bo jeszcze mial zapalone swiatlo,poglaskalam koty na dobranoc, obejrzalam zdjecia, przejrzalam kilka starych czasopism dekoracyjnych, wykapalam sie i wysuszylam wlosy,wypilam ociupinke zoladkowki bo po tym ciastku zabolal mnie brzuch, wypilam herbatke nasenna, znow wlaczylam telewizor, na sile powstrzymalam sie aby nie isc wysciskac i dwojki najmlodszych, zrobilam liste na zakupy, pisze posta, wyslalam maila do przyjaciolki, zgasilam swiatlo i liczylam zdrowaski, wstalam popodziwiac moj obraz, zastanawiam sie jaka tu robote odwalic, ale nie chce nikogo obudzic, jak jeszcze raz wstane to znow cos zjem (!),no tak jeszcze siusiu nie bylo, ale czy drzwi sa zamkniete na klucz juz sprawdzilam i......nic....Sen nie przychodzi.....
Jest juz 1.43,budzik zadzwoni po siodmej, jaka ja bede niewyspana, a trzeba bedzie sprawy zalatwiac, a ja tak nie lubie jak mnie tak odsylaja z okienka do innego okienka, znow wszystkie papiery jakie mam w domu musze wziasc, bo nigdy nie wiadomo czego beda jeszcze chcieli.
o, moglabym jeszcze brwi wyregulowac....ale nie....po nocy? Oczy sie same zamykaja,ale wiem ze jak zgasze swiatlo i sie utule to nic z tego nie bedzie- to sie czuje.
A Wy co robicie w takich przypadkach, no oprocz procha pod jezyk ?
Dobranoc !Milych snow zycze !
Wczoraj bylo trzesienie ziemi, dzieci siez tego bujania pobudzily ,a ja nie,za to dzis siedze jak ciolek. A moze mamy pelnie ksiezyca i moja dusza wyje do ksiezyca...?
Subskrybuj:
Posty (Atom)















