In Polish....somtimes in Greek.....by Polish woman , who lives in Greece
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 13 grudnia 2015
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Dzisiejszy dzien
Dzis byl dobry dzien.
Nic specjalnego sie nie wydazylo ale byl dobry.
Jak bylam nastolatka to pod koniec kazdego dnia zapisywalam sobie w notesie okreslenie dnia, do wyboru bylo- bardzo dobry, dobry, zly, spotkanie....bylo cos jeszcze ale juz nie pamietam. Dzis napisalabym bardzo dobry.
Nie zapowiadal sie najlepiej. Mialam isc do pracy godzine wczesniej i pracowac dwie godziny dluzej buuu.Budzik dzwonil z piec razy bo nie moglam wstac, ale dzien zapowiadal sie cieply i sloneczny, a zza okna slychac bylo szalone trele jakiegos ptaszka-chyba jakis nowy sasiad ma go w klatce.
Zrobilam na chybcika dwa garnki jedzenia na obiad, jeden dla miesozernych, drugi dla wegetarianow, niby dobrze, ale musialam wrocic juz z ulicy, bo nie bylam pewna czy zakrecilam gaz. Pierwsza kawa ,ktora pije w biegu miedzy garami nie udala sie- zapomnialam wsypac odrobinki cukru.
Dzien byl faktycznie upalny,lipy na placu pachnialy oblednie, nawet bez pracy bylabym wykonczona. Przez ekstra godzinke ( a nie dwie -jupi!) stracilam czas przeznaczony na malowanie i leglam glodna (bo zjadlam tylko ze trzy kesy prosto z garka) i z bolem glowy w lozku, aby kosci wrocily na swoje miejsca. Marzylam o snie, ale za dwie godzinki bylam umowiona na miescie i balam sie , ze nie bede mogla znow wstac.
Zwloklam sie i na sile i z musu poszlam na to spotkanie.
Po drodze wstapilam do atelie, gdzie kolezanki z zapalem malowaly. Bylam tak moze tylko z dziesiec minut, a one juz zdazyly naladowac mi baterie, mile usmiechniete twarze, przyjazne slowa....Malarz pokazal swoje ostatnie dzielo zrobione na prezent (nie dla mnie ). Byly to lodzie , na jednej z nich bylo delikatnie i wrecz niezauwazalnie napisane kobiece imie. Imie jego zony, jak to cudownie spotkac ludzi , ktorzy sa juz dziadkami i sa stale tak zakochani. Gdy zwrocilam na to uwage to az promienial z radosci.
Na sekunde wskoczylam do pracy ( za jakies dziesiec dni juz jej nie bedzie ), bo zostawilam tam cieniutka narzutke, a przyda sie jak bede wracac po 10 do domu.
Tasa juz na mnie czekala, a doslownie za minutke przyszly oczekiwane przez nas osoby. Tu sie zaczyna najlepsza chwila- byly cudowne ! Po miesiacach odosobienia i zamkniecia sie w sypialni , z dala od ludzi, z dala od rodziny ze zdziwieniem i zachwytem napawam sie ludzmi , ktorzy staja mi na drodze !
No nie wszystkimi, ale wieloma. Stracilam wiare w ludzi, w to ze moge kogos nowego polubic, dogadac sie, zrozumiec. Dlatego to uczucie jest takie mocne i napelniajace mnie niesamowita radoscia.
To spotkanie dodalo mi skrzydel, promienialam doslownie !
Nastapily ostatnie na dzis godzinki pracy, ktora choc paskudna nie potrafila zatruc mojej radosci. Do domu wrocilam prawie tanczac.Telefon do rodzicow tez byl wyjatkowo optymistyczny z obydwoch stron, a kanapki w wykonaniu synka najsmaczniejsze.
Wstalam o 7 , wrocilam po 22, a czuje sie tak lekka i radosna, nawet spac mi sie nie chce.
Musialam napisac tego posta , bo nie mam notesiku z naznaczonymi dobrymi i zlymi dniami, moje bardzo dobre dni nie zjawiaja sie czesto, czasami nawet zapominam , ze takie moga jeszcze istniec.
Dzis uslyszalam to w radiu, pamietam jak szybko wstawalismy aby to tanczyc na dyskotekach.
Nic specjalnego sie nie wydazylo ale byl dobry.
Jak bylam nastolatka to pod koniec kazdego dnia zapisywalam sobie w notesie okreslenie dnia, do wyboru bylo- bardzo dobry, dobry, zly, spotkanie....bylo cos jeszcze ale juz nie pamietam. Dzis napisalabym bardzo dobry.
Nie zapowiadal sie najlepiej. Mialam isc do pracy godzine wczesniej i pracowac dwie godziny dluzej buuu.Budzik dzwonil z piec razy bo nie moglam wstac, ale dzien zapowiadal sie cieply i sloneczny, a zza okna slychac bylo szalone trele jakiegos ptaszka-chyba jakis nowy sasiad ma go w klatce.
Zrobilam na chybcika dwa garnki jedzenia na obiad, jeden dla miesozernych, drugi dla wegetarianow, niby dobrze, ale musialam wrocic juz z ulicy, bo nie bylam pewna czy zakrecilam gaz. Pierwsza kawa ,ktora pije w biegu miedzy garami nie udala sie- zapomnialam wsypac odrobinki cukru.
Dzien byl faktycznie upalny,lipy na placu pachnialy oblednie, nawet bez pracy bylabym wykonczona. Przez ekstra godzinke ( a nie dwie -jupi!) stracilam czas przeznaczony na malowanie i leglam glodna (bo zjadlam tylko ze trzy kesy prosto z garka) i z bolem glowy w lozku, aby kosci wrocily na swoje miejsca. Marzylam o snie, ale za dwie godzinki bylam umowiona na miescie i balam sie , ze nie bede mogla znow wstac.
Zwloklam sie i na sile i z musu poszlam na to spotkanie.
Po drodze wstapilam do atelie, gdzie kolezanki z zapalem malowaly. Bylam tak moze tylko z dziesiec minut, a one juz zdazyly naladowac mi baterie, mile usmiechniete twarze, przyjazne slowa....Malarz pokazal swoje ostatnie dzielo zrobione na prezent (nie dla mnie ). Byly to lodzie , na jednej z nich bylo delikatnie i wrecz niezauwazalnie napisane kobiece imie. Imie jego zony, jak to cudownie spotkac ludzi , ktorzy sa juz dziadkami i sa stale tak zakochani. Gdy zwrocilam na to uwage to az promienial z radosci.
Na sekunde wskoczylam do pracy ( za jakies dziesiec dni juz jej nie bedzie ), bo zostawilam tam cieniutka narzutke, a przyda sie jak bede wracac po 10 do domu.
Tasa juz na mnie czekala, a doslownie za minutke przyszly oczekiwane przez nas osoby. Tu sie zaczyna najlepsza chwila- byly cudowne ! Po miesiacach odosobienia i zamkniecia sie w sypialni , z dala od ludzi, z dala od rodziny ze zdziwieniem i zachwytem napawam sie ludzmi , ktorzy staja mi na drodze !
No nie wszystkimi, ale wieloma. Stracilam wiare w ludzi, w to ze moge kogos nowego polubic, dogadac sie, zrozumiec. Dlatego to uczucie jest takie mocne i napelniajace mnie niesamowita radoscia.
To spotkanie dodalo mi skrzydel, promienialam doslownie !
Nastapily ostatnie na dzis godzinki pracy, ktora choc paskudna nie potrafila zatruc mojej radosci. Do domu wrocilam prawie tanczac.Telefon do rodzicow tez byl wyjatkowo optymistyczny z obydwoch stron, a kanapki w wykonaniu synka najsmaczniejsze.
Wstalam o 7 , wrocilam po 22, a czuje sie tak lekka i radosna, nawet spac mi sie nie chce.
Musialam napisac tego posta , bo nie mam notesiku z naznaczonymi dobrymi i zlymi dniami, moje bardzo dobre dni nie zjawiaja sie czesto, czasami nawet zapominam , ze takie moga jeszcze istniec.
Dzis uslyszalam to w radiu, pamietam jak szybko wstawalismy aby to tanczyc na dyskotekach.
piątek, 14 lutego 2014
Kobiety niedomyslnych mezow laczcie sie
Takie sa 3 laurki dla moich Greckich przyjaciolek, ktore tak jak i ja maja niedomyslnych(?), przyziemnych(?).....nazwijmy ich jak chcemy- mezow.
Moja mama nazwalaby ich dosadniej, ale .....niech tam.
Zapomna o Walentynkach, wiec czekoladki, kwiaty, swiecidelka i prezenty niespodzianki mozemy podziwiac u innych kolezanek, tych ,ktore maja domyslnego meza.
Nasi mezowie naleza do tych ,ktorzy na widok tortu ze swieczka zagubieni pytaja- a kto to ma dzis urodziny? Nastepnie nerwowo gmeraja w portfelu mowiac,no to kup sobie co chcesz.....dajac banknot, za ktory ich zdaniem jakis cud kupimy, a tak naprawde to najwyzej na pizame starczy he,he.
Niedomyslny maz przewaznie w TAKICH sprawach jest do niczego, w innych jego glowa pracuje na wysokich obrotach. Moze np.jadac na dzialke zrobic objazd wielokilometrowy ( nam moze wydawaloby sie, ze w celu spedzenia z nami wiecej czasu), aby kupic u konkretnego rzeznika ulubione kielbasy i przyprawione na ostro miesiwo.
Jesli popelnilam blad to przyznam sie z radoscia.
Poki co jestem przewodniczaca klubu zon NIEDOMYSLNYCH mezow. Mam nadzieje, ze Wy do tego klubu sie nie zapiszecie i bede podziwiac u Was Romantycznych panow.
Dodaje piosenke SZCZYT glupoty, ale sprobujcie to zaspiewac !
Moja mama nazwalaby ich dosadniej, ale .....niech tam.
Zapomna o Walentynkach, wiec czekoladki, kwiaty, swiecidelka i prezenty niespodzianki mozemy podziwiac u innych kolezanek, tych ,ktore maja domyslnego meza.
Nasi mezowie naleza do tych ,ktorzy na widok tortu ze swieczka zagubieni pytaja- a kto to ma dzis urodziny? Nastepnie nerwowo gmeraja w portfelu mowiac,no to kup sobie co chcesz.....dajac banknot, za ktory ich zdaniem jakis cud kupimy, a tak naprawde to najwyzej na pizame starczy he,he.
Niedomyslny maz przewaznie w TAKICH sprawach jest do niczego, w innych jego glowa pracuje na wysokich obrotach. Moze np.jadac na dzialke zrobic objazd wielokilometrowy ( nam moze wydawaloby sie, ze w celu spedzenia z nami wiecej czasu), aby kupic u konkretnego rzeznika ulubione kielbasy i przyprawione na ostro miesiwo.
Jesli popelnilam blad to przyznam sie z radoscia.
Poki co jestem przewodniczaca klubu zon NIEDOMYSLNYCH mezow. Mam nadzieje, ze Wy do tego klubu sie nie zapiszecie i bede podziwiac u Was Romantycznych panow.
wtorek, 30 kwietnia 2013
Swiatynia Ortodoksyjna i uklad ikon.
Świątynia jest podzielona na trzy części: przedsionek (προναός ), nawe (ναός ) i prezbiterium (Ιερό Βήμα).Sanktuarium jest oddzielone od nawy sciana pokryta ikonami (εικονοστάσιο ).
Rozmieszczenie ikon na ikonostasιο ( na tej przegrodzie ) jest zawsze na identyczny sposob w kazdej swiatyni:Na prawo od glownego wejscia w przegrodzie jest wizerunek Chrystusa i Swietego Jana Chrzciciela.Po lewej stronie drzwi jest ikona Matki Boskiej i Patrona danej swiatyni. W glebi widac oltarz.
Po lewej stronie drzwi jest ikona Matki Boskiej i Patrona danej swiatyni. Jest zdobiona przez ludzi bizuteria itp. w podziece za uzdrowienie , albo wysluchanie jakiejs prosby.
Przy bocznych drzwiach świątyni znajdują się Archanioł Michał i Gabriel. Wszystko wokol jest zlocone platkami zlota.
Nad przegroda jest przedstawiona Ostatnia Wieczerza z wizerunkami dwunastu najwazniejszych swiat. ( Zwiastowanie, Narodzenie, Obrzezanie Chrystusa , boskie objawienie, Przemienienie Chrystusa, zmartwychwstanie Łazarza i wjazd Chrystusa do Jerozolimy , Męka i Ukrzyżowanie Chrystusa, Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie, Zesłanie Ducha Świętego).
Kopuła symbolizuje niebo.
Lampy naftowe i żyrandole symbolizują gwiazdy nieba.
Świeczniki, symbolizują światło chrześcijańskiego nauczania.
Świece symbolizują duszę, która powinna być czysta jak światło i płonie jak ogień tęsknoty do zjednoczenia z Chrystusem.
Kolumny sa bogato zdobione bizantyjskimi malowanymi ikonami albo srebrnymi. Ta przedstawia Swietego Mikolaja ( Άγιος Νικόλαος ),ktory jest patronem tej swiatyni w Kozani.
W miejscu gdzie sa nasze organy, jest balkon z siedzeniami dla wiernych.
Sa tu przechowywane male ikony ze wszystkimi swietymi , ktore sa znoszone na specjalne miejsce w dniu ich imienin.
Jest tu tez tkanina przedstawiajaca Smierc Jezusa.
Psalmy sa spiewane przez psaltes, ktorymi sa zawsze mezczyzni . Jest to niesamowite uczucie sluchac tego rodzaju muzyki.
W przedsionku przed nawa zawsze sa trzy rzeczy. To rzezbione cudo w ktorym sa swiece do zapalenia przez wiernych, miejsce na nie i 2 ikony- Matki Boskiej z Dzieciatkiem i Patrona kosciola.
Rozmieszczenie ikon na ikonostasιο ( na tej przegrodzie ) jest zawsze na identyczny sposob w kazdej swiatyni:Na prawo od glownego wejscia w przegrodzie jest wizerunek Chrystusa i Swietego Jana Chrzciciela.Po lewej stronie drzwi jest ikona Matki Boskiej i Patrona danej swiatyni. W glebi widac oltarz.
Po lewej stronie drzwi jest ikona Matki Boskiej i Patrona danej swiatyni. Jest zdobiona przez ludzi bizuteria itp. w podziece za uzdrowienie , albo wysluchanie jakiejs prosby.Przy bocznych drzwiach świątyni znajdują się Archanioł Michał i Gabriel. Wszystko wokol jest zlocone platkami zlota.
Nad przegroda jest przedstawiona Ostatnia Wieczerza z wizerunkami dwunastu najwazniejszych swiat. ( Zwiastowanie, Narodzenie, Obrzezanie Chrystusa , boskie objawienie, Przemienienie Chrystusa, zmartwychwstanie Łazarza i wjazd Chrystusa do Jerozolimy , Męka i Ukrzyżowanie Chrystusa, Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie, Zesłanie Ducha Świętego).
Kopuła symbolizuje niebo.
Lampy naftowe i żyrandole symbolizują gwiazdy nieba.
Świeczniki, symbolizują światło chrześcijańskiego nauczania.
Świece symbolizują duszę, która powinna być czysta jak światło i płonie jak ogień tęsknoty do zjednoczenia z Chrystusem.

W miejscu gdzie sa nasze organy, jest balkon z siedzeniami dla wiernych.
Sa tu przechowywane male ikony ze wszystkimi swietymi , ktore sa znoszone na specjalne miejsce w dniu ich imienin.

Psalmy sa spiewane przez psaltes, ktorymi sa zawsze mezczyzni . Jest to niesamowite uczucie sluchac tego rodzaju muzyki.
W przedsionku przed nawa zawsze sa trzy rzeczy. To rzezbione cudo w ktorym sa swiece do zapalenia przez wiernych, miejsce na nie i 2 ikony- Matki Boskiej z Dzieciatkiem i Patrona kosciola.
W nawie bocznej w glebi za scianka odbywa sie w wybrane dni spowiedz. Twarz w twarz z duchownym. Przewaznie nie chodzi sie do jakiegokolwiek duchownego. Kazdy ma swojego. Niektorzy jezdza i do innych miast , czy zakonow aby wyspowiadac sie i poradzic SWOJEGO duchownego, ktory zna nas od lat i pamieta o naszych rozterkach i problemach.
Wszystkie zdjecia zrobilam w Swiatyni Agiu Nikolau w Kozani.
Znajduje sie w centrum miasta.Wspomniano po raz pierwszy o niej w 1664 roku.
niedziela, 1 lipca 2012
Udanego miesiaca !!!!
Starożytna chińska legenda mówi, że w klasztorze, uczeń spytal swego mądrego nauczyciela:"Jaka jest różnica między niebem a piekłem?"Nauczyciel odpowiedział:"Bardzo mały i jeszcze ma wielkie konsekwencje. Pozwól mi pokazać ci piekło ".
Doszli do pokoju, w którym grupa ludzi siedziała wokół wielkiego gara z ryżem. Każdy był głodny i zdesperowany, każdy miał jednak łyżkę dluga siegajaca az do krawedzi gara. Każda łyżka jednak miała tak długą rączkę , że nie mogli jej doprowadzić do ust.
Rozpacz i cierpienie było straszne."Chodź", powiedział nauczyciel . "Teraz pokażę ci niebo."Weszli do innego pokoju, identycznego z pierwszym. Był taki sam garnek z ryżem, grupa ludzi, te same długie łyżki, ale tutaj wszyscy byli szczęśliwi i najedzeni.
"Nie rozumiem", mówi student. "Dlaczego sa tak szczęśliwi tutaj, natomiast w drugim pokoju sa tak nieszczęśliwi , skoro wszystko jest takie same?""Nie wiesz?" Uśmiechnął się nauczyciel.
"Ponieważ łyżki sa za długie i nie można przynieść jedzenia do ust, tutaj wszyscy nauczyli się karmić siebie nawzajem".
Skrydzakos z http://scroodgejkok.blogspot.gr/ mial ta historyjke na swoim blogu i pozwolilam sobie ja przetlumaczyc.
UDANEGO MIESIACA !!!!!
Lipiec prorok- Pantelis Thalasinos_______
Doszli do pokoju, w którym grupa ludzi siedziała wokół wielkiego gara z ryżem. Każdy był głodny i zdesperowany, każdy miał jednak łyżkę dluga siegajaca az do krawedzi gara. Każda łyżka jednak miała tak długą rączkę , że nie mogli jej doprowadzić do ust.
Rozpacz i cierpienie było straszne."Chodź", powiedział nauczyciel . "Teraz pokażę ci niebo."Weszli do innego pokoju, identycznego z pierwszym. Był taki sam garnek z ryżem, grupa ludzi, te same długie łyżki, ale tutaj wszyscy byli szczęśliwi i najedzeni.
"Nie rozumiem", mówi student. "Dlaczego sa tak szczęśliwi tutaj, natomiast w drugim pokoju sa tak nieszczęśliwi , skoro wszystko jest takie same?""Nie wiesz?" Uśmiechnął się nauczyciel.
"Ponieważ łyżki sa za długie i nie można przynieść jedzenia do ust, tutaj wszyscy nauczyli się karmić siebie nawzajem".
Skrydzakos z http://scroodgejkok.blogspot.gr/ mial ta historyjke na swoim blogu i pozwolilam sobie ja przetlumaczyc.
UDANEGO MIESIACA !!!!!
czwartek, 21 czerwca 2012
Πέρη Πεσλή Peri Pesli
Peri Pesli to imie i nazwisko wrazliwej, mlodej kobiety .
Jest to samouk malarka , wykonawczyni tych obrazow.
Z zawodu jest pielegniarka polozna .
Kazda wolna chwile spedza w pracowni. Niestety tych chwil jest niewiele bo Peri jest i matka , i zona, i corka i... i.... i........
Jest siostra mojej przyjaciolki od serca i sama tez jest mi przyjaciolka.
Jest osoba dobra na trudne chwile i na trudne czasy. Pomoze kazdemu ot tak, bo po prostu on tego potrzebuje. Wiem o tym z wlasnego doswiadczenia.
Peri to zdrobnienie od Peristera ( czyli Golebica ).
Ma imieniny 6 stycznia w tzw. Fota ( Swiatko, ktore oswietlilo Chrystusa w chwili chrztu ) i ma ono korzenie w golebiu , ktory ukazal sie na niebie .
Bardzo lubie jej obrazy !
Te to tylko czesc jej ostatnich prac, ktore wyszly na swiatlo dzienne po raz pierwszy. Peri nigdzie ich nie pokazuje , ani sie nimi nie chwali. Jest to jej osobista kolekcja. Jej skromnosc nie zna granic!
Aspro peristeri- Bialy golab- spiewa Dimitra Galani
Jest to samouk malarka , wykonawczyni tych obrazow.
Z zawodu jest pielegniarka polozna .
Kazda wolna chwile spedza w pracowni. Niestety tych chwil jest niewiele bo Peri jest i matka , i zona, i corka i... i.... i........
Jest siostra mojej przyjaciolki od serca i sama tez jest mi przyjaciolka.
Jest osoba dobra na trudne chwile i na trudne czasy. Pomoze kazdemu ot tak, bo po prostu on tego potrzebuje. Wiem o tym z wlasnego doswiadczenia.
Peri to zdrobnienie od Peristera ( czyli Golebica ).
Ma imieniny 6 stycznia w tzw. Fota ( Swiatko, ktore oswietlilo Chrystusa w chwili chrztu ) i ma ono korzenie w golebiu , ktory ukazal sie na niebie .
Bardzo lubie jej obrazy !
Te to tylko czesc jej ostatnich prac, ktore wyszly na swiatlo dzienne po raz pierwszy. Peri nigdzie ich nie pokazuje , ani sie nimi nie chwali. Jest to jej osobista kolekcja. Jej skromnosc nie zna granic!
wtorek, 19 czerwca 2012
Greek Salat w mojej glowie
SALATKA GRECKA
to nie tylko smak lata , to najbardziej jest smakiem WAKACJI.
No bo teraz zaczely zaczerwieniac sie nasze pomidory, nabierac powaznych ksztaltow ogorki itp.
PRZEPIS
2-3 czerwone pomidory,
ogorek,
cebula,
1-3 papryki ( jakie tylko mamy ),
garsc oliwek,
ser feta,
oliwa z oliwek,
ocet winny albo sok z cytryny,
sol,
oregano do posypania.
Kroic jak sie chce , jesc ze wszystkim ,a nawet jako danie glowne ( mozna dodac tunczyka, jajko, majonez, kurczaka ...)
Ale KONIECZNIE z chlebem!!! Dlaczego ??!! Aby maczac w oliwie oczywiscie ! Sosik ,ktory sie tworzy z sokow wszystkich owocow jest po prostu BOSKI !!!
Takie szybkie i lekkie obiady przypominaja mi wakacje. Morze , slonce, piasek w butach , krem na spalone plecy....
Poki co - mamy lato w miescie.
Okna w pokojach sa otwarte. Zaciagam tylko wieczorem zaslony, aby nie weszly komary i nikt mi do mieszkania nie zagladal. Nie tylko u mnie sa otwarte, wiec slysze tyle obcych dzwiekow.
U sasiadow gra muzyka...cicho- wiec nie moge poznac jaka, zadzwonil zegar na placu ( tak daleko, a tak wyraznie- juz 10 ). Co chwilke slysze przejezdzajacy samochod, od czasu do czasu motor. Szczeka pies, a wlasciwie piesek i leca u kogos reklamy.... Jakis mezczyzna nie przestaje gadac, najprawdopodobniej jakas kobieta trzepie dywan.
W moim TV leci film Amerykanski z Cate Blanchett , niezly, widzialam go przynajmniej 2 razy,wiec wiem. ....Nie mam wyboru, nic lepszego nie ma, a juz ogladalam dzis DVD- White Oleander.
U mnie w domu jest cichutko. Ja leze w moim pokoju przed TV (znow wysiadl mi kregoslup ), jest goraco, nie chce mi sie wstac aby zgasic swiatlo.
Ten facet zza okna nie przestaje gadac...!
Moj maz zasnal w salonie.
Najstarszy syn wyskoczyl na spotkanie z kolegami, dzis pomagal ojcu, wiecmu sie nalezy.
Corka siedzi w swoim pokoju. Ma do zakonczenia roku szkolnego jeszcze 2 egzaminy przed soba , wiec moze sie doucza, moze znow maluje paznokcie, a najprawdopodobniej siedzi przed komputerem.
Najmlodszy wlasnie wrocil z dworu, zlapal szlafrok i jeszcze sie oczy w wannie.
Wczoraj ok. 22 bylo trzesienie ziemi, nic wielkiego 4,3 w skali Ryhtera ze 23 km od Kozani, ale dalo sie odczuc. Trzeslo od samego rana, ale dopiero ten spowodowal lekki scisk zoladka. No bo nigdy nie wiadomo, czy to na tym sie skonczy, czy moze jeszcze wszystko przed nami.
Moje najwieksze trzesienie ziemi bylo rzed 17 laty, tutaj w Kozani. Moj najstarszy byl jeszcze jedynakiem i mial poltora roku. Siedzial dumnie w wozeczku , bo wlasnie wyszlismy na ulice gdy TO sie stalo.
Zatrzeslo tak, ze az sie w glowie zakrecilo (6,6 ), podniosl sie kurz na wysokosc 2 pietrai zaczely podskakiwac budynki tak jakby ktos trzepal sciereczke - w gore- w dol, w gore- w dol.. Z budynku na przeciw zaczal spadac komin i dzchowki, cos strasznie chrzescilo. Wcisnelam sie z wozkiem pod daszek sasiedniego starego bdomu, gdy z innej strony wyskoczyla babka krzyczac- uciekaj, przeciez to sie zawali !
Odwrocilam sie i zaczelam biec pchjac wozek z dzieckiem w strone mojego domu. Wlasnie wyszla z niego moja szwagierka (7 miesiac ciazy ) z 3letnim Nikolasem . Zostalysmy na ulicy, ktora szybko zapelnila sie ludzmi. Wszyscy byli zdumieni, bo w Kozani do tej pory nie bylo trzesien ziemi. Bylo to jedyne miejsce na mapie Grecji omijane przez takie rozrywki !
Nikomu nic sie nie stalo, na szczescie cale miasto jest zbudowane na skale. No jeden byl tylko polamany, ale to dlatego, ze wyskoczyl ze strachu przez okno...
Wiele budynkow stalo sie niezamieszkalnych, wlasciwie dla Kozani w tym dniu rozpoczela sie nowa epoka- burzono stare , budowano nowe domy i domeczki w calej okolicy....
Ta czarna sunia przyblakala sie na dzialke i zostala. Probujemy sie nieprzyzwyczaic do niej, bo niestety rozstania sa bolesne.
Luluka dorwala malego jak wrocil z boiska.....
Zbierajcie orzechy na nalewke tzw. zoladkowke !
http://kubek-agnicy.blogspot.gr/2010/11/przed-i-po.html
Przyszla corka, juz lezy obok mnie i wywija w powietrzu nogami, nie przestaje gadac jak nakreconao szalonych muchach, jutrzejszym egzaminie, o myciu twarzy, porannej pobudce, zatkanych uszach, o tym ,ze podstawowki maja juz wakacje...W miedzyczasie spiewa...
Za oknem jeszcze szumi jak w ulu ,ale robi sie coraz ciszej....
Dobranoc .
Ale sobie dzisiaj pogadalam....
Mikis Thodorakis
to nie tylko smak lata , to najbardziej jest smakiem WAKACJI.
No bo teraz zaczely zaczerwieniac sie nasze pomidory, nabierac powaznych ksztaltow ogorki itp.
PRZEPIS
2-3 czerwone pomidory,
ogorek,
cebula,
1-3 papryki ( jakie tylko mamy ),
garsc oliwek,
ser feta,
oliwa z oliwek,
ocet winny albo sok z cytryny,
sol,
oregano do posypania.
Kroic jak sie chce , jesc ze wszystkim ,a nawet jako danie glowne ( mozna dodac tunczyka, jajko, majonez, kurczaka ...)
Ale KONIECZNIE z chlebem!!! Dlaczego ??!! Aby maczac w oliwie oczywiscie ! Sosik ,ktory sie tworzy z sokow wszystkich owocow jest po prostu BOSKI !!!
Takie szybkie i lekkie obiady przypominaja mi wakacje. Morze , slonce, piasek w butach , krem na spalone plecy....
Poki co - mamy lato w miescie.
Okna w pokojach sa otwarte. Zaciagam tylko wieczorem zaslony, aby nie weszly komary i nikt mi do mieszkania nie zagladal. Nie tylko u mnie sa otwarte, wiec slysze tyle obcych dzwiekow.
U sasiadow gra muzyka...cicho- wiec nie moge poznac jaka, zadzwonil zegar na placu ( tak daleko, a tak wyraznie- juz 10 ). Co chwilke slysze przejezdzajacy samochod, od czasu do czasu motor. Szczeka pies, a wlasciwie piesek i leca u kogos reklamy.... Jakis mezczyzna nie przestaje gadac, najprawdopodobniej jakas kobieta trzepie dywan.
W moim TV leci film Amerykanski z Cate Blanchett , niezly, widzialam go przynajmniej 2 razy,wiec wiem. ....Nie mam wyboru, nic lepszego nie ma, a juz ogladalam dzis DVD- White Oleander.
U mnie w domu jest cichutko. Ja leze w moim pokoju przed TV (znow wysiadl mi kregoslup ), jest goraco, nie chce mi sie wstac aby zgasic swiatlo.
Ten facet zza okna nie przestaje gadac...!
Moj maz zasnal w salonie.
Najstarszy syn wyskoczyl na spotkanie z kolegami, dzis pomagal ojcu, wiecmu sie nalezy.
Corka siedzi w swoim pokoju. Ma do zakonczenia roku szkolnego jeszcze 2 egzaminy przed soba , wiec moze sie doucza, moze znow maluje paznokcie, a najprawdopodobniej siedzi przed komputerem.
Najmlodszy wlasnie wrocil z dworu, zlapal szlafrok i jeszcze sie oczy w wannie.
Wczoraj ok. 22 bylo trzesienie ziemi, nic wielkiego 4,3 w skali Ryhtera ze 23 km od Kozani, ale dalo sie odczuc. Trzeslo od samego rana, ale dopiero ten spowodowal lekki scisk zoladka. No bo nigdy nie wiadomo, czy to na tym sie skonczy, czy moze jeszcze wszystko przed nami.
Moje najwieksze trzesienie ziemi bylo rzed 17 laty, tutaj w Kozani. Moj najstarszy byl jeszcze jedynakiem i mial poltora roku. Siedzial dumnie w wozeczku , bo wlasnie wyszlismy na ulice gdy TO sie stalo.
Zatrzeslo tak, ze az sie w glowie zakrecilo (6,6 ), podniosl sie kurz na wysokosc 2 pietrai zaczely podskakiwac budynki tak jakby ktos trzepal sciereczke - w gore- w dol, w gore- w dol.. Z budynku na przeciw zaczal spadac komin i dzchowki, cos strasznie chrzescilo. Wcisnelam sie z wozkiem pod daszek sasiedniego starego bdomu, gdy z innej strony wyskoczyla babka krzyczac- uciekaj, przeciez to sie zawali !
Odwrocilam sie i zaczelam biec pchjac wozek z dzieckiem w strone mojego domu. Wlasnie wyszla z niego moja szwagierka (7 miesiac ciazy ) z 3letnim Nikolasem . Zostalysmy na ulicy, ktora szybko zapelnila sie ludzmi. Wszyscy byli zdumieni, bo w Kozani do tej pory nie bylo trzesien ziemi. Bylo to jedyne miejsce na mapie Grecji omijane przez takie rozrywki !
Nikomu nic sie nie stalo, na szczescie cale miasto jest zbudowane na skale. No jeden byl tylko polamany, ale to dlatego, ze wyskoczyl ze strachu przez okno...
Wiele budynkow stalo sie niezamieszkalnych, wlasciwie dla Kozani w tym dniu rozpoczela sie nowa epoka- burzono stare , budowano nowe domy i domeczki w calej okolicy....
Ta czarna sunia przyblakala sie na dzialke i zostala. Probujemy sie nieprzyzwyczaic do niej, bo niestety rozstania sa bolesne.
Luluka dorwala malego jak wrocil z boiska.....
Zbierajcie orzechy na nalewke tzw. zoladkowke !
http://kubek-agnicy.blogspot.gr/2010/11/przed-i-po.html
Przyszla corka, juz lezy obok mnie i wywija w powietrzu nogami, nie przestaje gadac jak nakreconao szalonych muchach, jutrzejszym egzaminie, o myciu twarzy, porannej pobudce, zatkanych uszach, o tym ,ze podstawowki maja juz wakacje...W miedzyczasie spiewa...
Za oknem jeszcze szumi jak w ulu ,ale robi sie coraz ciszej....
Dobranoc .
Ale sobie dzisiaj pogadalam....
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Καπνοχώρη της Κοζάνης Kapnohori pod Kozani
Kapnohori to typowa Grecka wies .
Kapnos ( dym, tyton ), horio ( wies ) czyli mozna powiedziec , ze jest to wies w ktorej zbierano tyton czyli Tytoniowa Wies.
Jest polozona w okolicach Kozani i ma nie wiecej niz 400 mieszkancow.
Gdzie by nie spojrzec kwiaty !!!
I kwiaty .....
A co za tym idzie ? Wielki wybuch kolorow, zapachow , wszystkich kwiatow w pelnym rozkwicie !
Zadbane ogrodki, bardzo duzo drzew orzechowych i krociutko przyciete trawniki.
Przy drogach czesto mozna spotkac krany z pitna i lodowata woda! W sam raz, aby sie ochlodzic w upalny dzien .
Wiekszosc mieszkancow to emeryci i rencisci , a takze rodziny pracujace w pobliskiej elektrowni i kopalni.
Greczynki uwielbiaja haftowac i szydelkowac, nawet idac na kawe do sasiadki biora ze soba robotke. Zwroccie uwage z jakiej cienkiej niteczki sa te prace. Sa cieniutkie i delikatne jak pajeczynka , a jednoczesnie nie do zdarcia bo recznie robione ! Te na zdjeciach zrobila pani Stawrula mama Tasy.
Widzialyscie cos podobnego !!!???
Czapeczka na lampe gazowa !
Cudo !
Wielu mieszkancow wsi wyjechalo do miasta no bo praca, wychowalo dzieci a nawet wnukow i na starsze lata wraca do rodzinnej wsi. Jak nie na stale to przynajmniej na lato. Doceniaja wtedy stare domki po babci i wyciagaja z zakamarkow zapomniane pamiatki rodzinne, ktorych nikt do tej pory nie docenial, a teraz po latach wychodza na swiatlo dzienne.
Tradycyjny poczestunek do kawy dla niespodziewanego goscia to nalewka ( tutaj z wisni ) i konfitura (tutaj z zielonych fig ).
Uwaga wiosna i latem figi zbiera sie i przyzadza tylko w rekawiczkach ! Maja w sobie jakis kwas , ktory poki sa niedojrzale moze poparzyc rece! Jesienia rwijcie ile chcecie !
To tez mi sie spodobalo. W domach bardzo starej daty zostawiano wneke w scianie , ktora sluzyla jako szafka na najlepsze rzeczy. Do tego drzwiczki w stylu okienka i gotowe ! Pani Weta ( Elissawet ) oprocz starego szkla ma recznie robione kwadratowe serwetki.
W Grecji jest duzo kosciolow ! W tej malej wiosce jest jeden duzy w centrum i jeden za wsia !
Szkoly juz nie funkcjonuja, no bo nie ma tylu dzieci. Za to jest tu na placu Kafenio- kawa i napoje z przekaskami przez caly dzien zwlaszcza dla mezczyzn, a wieczorami pieczone na weglach suwlaki (sznycle wieprzowe ).Dla mlodziezy jest nowoczesniejsza kafeteria .
Pierwsi mieszkancy Kapnohori byli mieszkancami Tracji i Pontiac, miejscowosci w ktorych mieszkali dostaly sie Turcji , wiec byli zmuszeni wrocic do Grecji i rozpoczac zycie od nowa . A wlasciwie od zera.
Dlatego , ze ma wycieta dziure w dole drzwi !!! Ktos bardzo kochal swojego kota i psa !
Kapnos ( dym, tyton ), horio ( wies ) czyli mozna powiedziec , ze jest to wies w ktorej zbierano tyton czyli Tytoniowa Wies.
Jest polozona w okolicach Kozani i ma nie wiecej niz 400 mieszkancow.
Gdzie by nie spojrzec kwiaty !!!
I kwiaty .....
A co za tym idzie ? Wielki wybuch kolorow, zapachow , wszystkich kwiatow w pelnym rozkwicie !
Zadbane ogrodki, bardzo duzo drzew orzechowych i krociutko przyciete trawniki.
Przy drogach czesto mozna spotkac krany z pitna i lodowata woda! W sam raz, aby sie ochlodzic w upalny dzien .
Wiekszosc mieszkancow to emeryci i rencisci , a takze rodziny pracujace w pobliskiej elektrowni i kopalni.
Greczynki uwielbiaja haftowac i szydelkowac, nawet idac na kawe do sasiadki biora ze soba robotke. Zwroccie uwage z jakiej cienkiej niteczki sa te prace. Sa cieniutkie i delikatne jak pajeczynka , a jednoczesnie nie do zdarcia bo recznie robione ! Te na zdjeciach zrobila pani Stawrula mama Tasy.
Widzialyscie cos podobnego !!!???
Czapeczka na lampe gazowa !
Cudo !
Wielu mieszkancow wsi wyjechalo do miasta no bo praca, wychowalo dzieci a nawet wnukow i na starsze lata wraca do rodzinnej wsi. Jak nie na stale to przynajmniej na lato. Doceniaja wtedy stare domki po babci i wyciagaja z zakamarkow zapomniane pamiatki rodzinne, ktorych nikt do tej pory nie docenial, a teraz po latach wychodza na swiatlo dzienne.
Tradycyjny poczestunek do kawy dla niespodziewanego goscia to nalewka ( tutaj z wisni ) i konfitura (tutaj z zielonych fig ).
Uwaga wiosna i latem figi zbiera sie i przyzadza tylko w rekawiczkach ! Maja w sobie jakis kwas , ktory poki sa niedojrzale moze poparzyc rece! Jesienia rwijcie ile chcecie !
To tez mi sie spodobalo. W domach bardzo starej daty zostawiano wneke w scianie , ktora sluzyla jako szafka na najlepsze rzeczy. Do tego drzwiczki w stylu okienka i gotowe ! Pani Weta ( Elissawet ) oprocz starego szkla ma recznie robione kwadratowe serwetki.
W Grecji jest duzo kosciolow ! W tej malej wiosce jest jeden duzy w centrum i jeden za wsia !
Szkoly juz nie funkcjonuja, no bo nie ma tylu dzieci. Za to jest tu na placu Kafenio- kawa i napoje z przekaskami przez caly dzien zwlaszcza dla mezczyzn, a wieczorami pieczone na weglach suwlaki (sznycle wieprzowe ).Dla mlodziezy jest nowoczesniejsza kafeteria .
Pierwsi mieszkancy Kapnohori byli mieszkancami Tracji i Pontiac, miejscowosci w ktorych mieszkali dostaly sie Turcji , wiec byli zmuszeni wrocic do Grecji i rozpoczac zycie od nowa . A wlasciwie od zera.
Dlaczego spodobal mi sie ten opuszczony dom ???
Goscinnosc tych ludzi nie zna granic . Bylam tam po raz drugi w zyciu (pierwszy raz przed 3 laty ) , a prawie wszyscy z radosnym usmiechem mnie witali i nawet pamietali. Czekala na mnie i Tase jej mama, ale oprocz tego zaproszono nas na jeszcze 2 kawy ! Pierwsza u pani Kicy ( Kyriaki ) gdzie sie goscilysmy z 4 starszymi paniami i do cioci Tasy pani Wety.
Wrocilam do domu obdarowana bukietem gozdzikow, torba ze swieza cebulka i natka, pakunkiem z biszkopcikami , czekoladkami i cukierkami, butelka nalewki i plackami z serem i szynka !
Czyli czym chata bogata tym rada !
Odwiedziny obcej mi wsi i obcych mi ludzi dalo mi tyle radosci i napelnilo mnie takim slodkim uczuciem. Nigdy bym sie czegos takiego nie spodziewala i ciesze sie , ze w koncu dalam sie namowic na ten kilkugodzinny wyjazd.
Byl to tydzien, w ktorym prawie na sile mowilam czesciej TAK i zdecydowanie wyszlo mi to na zdrowie.
Poza tym byl to tydzien prezentow.
Te dwa cudenka dostalam od Violi z http://viola687.blogspot.gr/ , ktora w ten sposob wyrazila swoja wdziecznosc za wygrane candy ! Violu, jeszcze raz serdecznie dziekuje !
Jak widac nie da sie ukryc moja slabosc do makow .
Ta romantyczna bluzeczka przyszla od Ryby. Nie, nie od Ryby, od Rybki....no wlasciwie od Rybitwy....no zagmatwalam sie ! Przyszlo od Anity !
Gdy zobaczyla ta bluzeczke to jej sie przypomnialam, taka byla do mnie pasujaca wiec...juz ja mam.
Bardzo mi sie podoba!
Rybko, dziekuje serdecznie .
Rybitwa to moja PRZYJACIOLKA z czasow kiedy to bylysmy piekne i mlode , z glowami pelnymi marzen i niecierpliwoscia na nadchodzaca przyszlosc. Mam ja zawsze przed oczami jako dlugowlosa bladynke (naturalna) , zawsze pelna radosci i usmiechow z niesamowitym poczuciem humoru. Zawsze taka byla i taka bedzie ! To MOJ czlowiek niezaleznie od odleglosci .
Trzecia niespodzianka byla czekolada prosto z Polski i czasopisma od jedynej mojej Polskiej kolezanki w Grecji - Marleny.
Dzieki! Dobrze sie czyta i dobrze sie jje !
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































