Kataifi albo bedziesz uwielbiac , albo do ust nie wlozysz !
Nie ma co ukrywac- jest to baaardzo slodkie !
Jest z tzw. slodyczy w syropie.
Przywoze zawsze do Polski rzeczy niespotykane i po prostu inne do sprobowania. Kazdy probujacy stawial zawsze jedno pytanie- Jak sie robi takie nitki na ciasto ????
Obejrzyj jak sie piecze takie nitki w malej pracowni!
Mozna to kupic jednak i w kazdym super samie w Grecji, bo jest tu bardzo popularny.
Zdjecia z internetu, collaz moj
Przepis na KATAIFI
-1250 gr niteczek na kataifi,
na farsz:
-2 szkl.zmielonych orzechow wloskich,
-2 lyzki cukru,
-1-2 lyzki kanelli,
-1 jajko,
-2 szkl. roztopionego masla lub margaryny.
Na syrop do polania
-6 szkl.wody,
-1250 gr cukru,
-kilka lepkow gozdzika,
-kanella,
-skorka z cytryny.
Zdjecie z internetu
Sposob wykonania Maczamy rece w roztopionym masle , bierzemy troche nitek i zawijamy w to lyzke lub dwie farszu . Ukladamy na blasze scisle jedno przy drugim. Jak juz sa gotowe to polewamy kataify reszta masla i gotowe do pieczenia. Wystarczy pol godzinki w 180 st. Uwaga aby nie przypalic !!
Syrp gotujemy w garku i polewamy gorace upieczone kataify goracym syropem. Zostawiamy na jakas godzinke aby syrop dobrze wsiakl. Jak chcemy ,aby byly mieciutkie przykrywamy folia aluminiowa.
Niekoniecznie kataifi musi byc w ksztalcie rureczek, moze byc zrobiony w ksztalcie gniazdek z kremem, cupcake z wiorkami kokosowymi, moze byc upieczony bez nadzienia i pokryty lodami (ekmek pagoto ) albo kremem, moze byc faszerowany orzeszkami araszidowymi.....no mozna sie wykazac fantazja !
Czesto niteczki sa wykorzystywane do dan na slono.
Antique z Eurovision 2001- moja ulubiona Grecka piosenka z Eurowizji.
3 miejsce.
W wielu krajach , miedzy innymi w Grecji wiele ludzi wierzy ,ze ludzkie spojrzenie majace w sobie zlo, zazdrosc czy niechec moze nam zaszkodzic. Moze spowodowac np. bol glowy. Oprocz nas na to tzw. ZLE OKO sa najbardziej narazone dzieci i zwierzeta.
Osoby ,ktore sa w stanie nawet niechcacy swym wzrokiem skrzywdzic innego maja przewaznie blekitne oczy...
Koniecznie obejrzyjcie ten film animowany ! Oprocz tego, ze jest tu wzmianka o ZLYM OKU , jest to piekny film z cudnymi obrazami, ciekawa fabula, calkiem inny od Amerykanskich filmow animowanych. Polecam go wszystkim mamom, babciom i oczywiscie dzieciom. Ja obejrzalam go ponad 15 razy !!!
Nie ma co sie wiec ukrywac...uwielbiam filmy animowane ,ale tylko te baaardzo dobre .
Aby sie ochronic przed takim dzialaniem ZLEGO OKA, sa sposoby.
Najlepszy jest amulet ! Oczywiscie! Jego celem jest sciagniecie uwagi osoby ktora moze nas zauroczyc, dlatego jest koloru niebieskiego i ma ksztalt oka. Niemowletom przypina sie takie OKO do wozeczka, do ubranka, albo zamiast tego zawiesza niebieski koralik na bransoletce albo lancuszku. Osoby dorosle wystarczy ze maja jakis pierscionek, albo inny dodatek w tym kolorze.
W przypadkach gdy amulet nie obronil nas, sa sposoby na zlagodzenie zla. Jeden z nich to modlitwa wymawiana 3 razy polaczona ze spluwaniem. Drugi to odczynianie za pomoca modlitwy +wody,soli i oliwy.
Na koniec dodam, abyscie za bardzo sie nie dziwowaly, ze w Polsce kominiarz, czarny kot, drabina, spluwanie na psa urok, czerwona wstazka we wlosach , czosnek , woda swiecona itp. do tej pory sa w uzytku ! Mniej czy bardziej na serio tak jak i w Grecji. Im osoba jest starsza tym ma wieksza wiare w ten amulet i w odmawianie ZLEGO OKA.
Musze dodac, ze na poczatku mojej znajomosci z amuletem, a tym bardziej z pozbawianiem sie bolu glowy za pomoca odczyniania pekalam ze smiech...az....pomoglo !!!!!
Wiara czyni cuda !!!
Zdjecie z internetu
Jedna z Tureckich linii lotniczych ma takie zapobiegajace OKO wymalowane na swoim samolocie .
Aby co do tego sie upewnic trzeba miec granata..... No przeciez pisze - granata ,a nie granat !!!! Wielka roznica !!!!
Jak tylko wejdzie w nasze progi Nowy Rok rzucamy z calych sil granatem o podloge ,aby sie rozprysl na wiele soczystych i czerwonych ziarenek !
To nam przyniesie szczescie !!!!
Jeszcze raz przypomne, ze tylko OWOC przyniesie szczescie !!!!!
Innego typu granaty np. zelazne wrecz przeciwnie !!!!
Chionia ston kampanario- Snieg na dzwonnicy, Grecka kolenda
Wiele z Was niedowierza mi , ze w Grecji jest zima ze sniegiem !!! Uwierzcie mi , ze jest ! Oto dowod- zdjecia zrobione przez moja 14 letnia corke jej komorka , bo moj aparat zrobil wysiadke. Chyba juz nie ma co czekac ,ze sam dojdzie do siebie, bo juz od lata na to czekam ???!!!
Nad morzem jest klimat srodziemnomorski (podzwrotnikowy ), ktory charakteryzuje sie lagodnym, cieplym i suchym latem - powyzej 20 st. C i zima powyzej 0 st.C.
Wlasnie te nadmorskie miejsca znaja turysci .
W glebi ladu mamy klimat kontynentalny, czyli mrozne zimy i upalne lata.
Tu mieszkam ja.
W centrum Kozani snieg ozdobil choinke na placu !
Dwa dni przed swietami dzieci nie poszly do szkoly, no bo jak to w gorskim miescie albo jest z gorki ,albo pod gorke. Dla ich bezpieczenstwa w takie lodowate dni ( a nie jest ich za wiele ) siedza w domach !
Chcialabym przy okazji podziekowac dziewczymom ,ktore o mnie pamietaly i swoimi wpisami mimo mego milczenia sprawialy wiele radosci. Niestety nie moge obiecac ,ze bede tu czesciej,ani stwierdzic, ze wszystko jest juz O.K. , ale faktem jest , ze w Waszym towarzystwie jest o wiele lepiej !
Dziekuje z calego serca !
A ten kolorowy akcent w moim blogu i zyciu to prezent niespodzianka od Anandy ze Starego Domu i My . Wygrala u mnie candy i przyslala te cudenka i KSIAZKE !!!! Anando jeszcze raz dziekuje i zycze wszystkiego co najlepsze dla Was na nowych pieleszach !!!
Czesto mi sie zdarza , ze jakas mysl ,albo piosenka placza sie po glowie tak zupelnie bez powodu. Ostatnio wlasnie mysle stale o Ciotce Andzi, siostrze mojej babci Aleksandry . Ciotka Andzia nie zyje juz od prawie pietnastu lat, ale zapomniec o niej nie mozna , bo pelnila wazna role w naszym zyciu. Ale aby nie pogmatwac sprawy zaczne jej historie od poczatku, bo jest jej warta.
Urodzila sie w czasie pierwszej Wojny Swiatowej na biednej Polskiej wsi z dala od wszystkiego. Miala czterech braci i cztery siostry. Cala osemke dzieci wychowywal ojciec z najstarsza corka Maryska, ktora z tego powodu nigdy nie znalazla czasu aby wyjsc za maz.
Ciotka Andzia byla piekna dziewczyna, ktora majac mala coreczke Basie zostala mloda wdowa w czasie Drugiej Wojny Swiatowej.
Opowiadala jak to one zwlaszcza ladne dziewczyny chowaly sie z dziecmi do piwnicy,gdy w zagrodzie pojawiali sie Niemcy. Gdy Niemcy wchodzili do chaty, dziewczyny chowaly zlote warkocze pod chustkami i brudzily twarz kurzem , albo blotem ,aby nikt z nachodzcow nie pomyslal ,ze sa ladne i warte grzechu....
Po wojnie Ciotka Andzia wyszla za maz powtornie, za wujka Staska ,ktory byl szewcem w Warszawie . Nie latal butow, ROBIL buty dla wymagajacej klienteli . Mieszkali naprzeciw zakladu na Warszawskiej Pradze , na Zabkowskiej, niedaleko Bazaru. Kamienica byla stara, ze sladami kul, z mroczna brama i pieknym zielonym podworkiem. Za to mieszkanie na pierwszym pietrze bylo wrecz arystokratyczne. Byl tam wielki pokoj glowny wielkosci calego naszego dwupokojowego mieszkania z kuchnia, drugi duzy pokoj od podworka i kuchnia. Pamietam z jakim zapalem ciotka myla szklanki , nie zalowala wody z kranu, wtedy byla za darmo, na umycie szklanki szlo moze z piec litrow , a moze i wiecej.....
Z wujkiem Staskiem mieli dwoje dzieci Danusie i Andrzejka, a po jakims czasie przygarneli dwojke dzieci jej zmarlej siostry Tadeuszka i Elzbiete, bo ich ojciec nie mial glowy z zalu po stracie zony do zajmowania sie dziecmi i niebawem po niej umarl....
Ciotka Andzia zawsze byla znana z tego , ze uwielbiala czystosc i piekne rzeczy. Wszystkie jej meble, ozdoby, dywany , firanki byly jak z palacu, lsniace i pachnace czystoscia i swiezoscia calkiem niepodobne do modnych wtedy regalow i wersalek. Kiedy ciotka to robila no sprzatanie mam na mysli , nikt nie wie, bo zawsze wszystko o kazdej porze dnia bylo na swoim miejscu, a ciotka zawsze byla zadbana , pachnaca i elegancka. Nikt jej nie przylapal z miotla, albo szmata w rece, czy chocby nieczesana glowa...
Jedyne co zdradzalo, ze jednak nie pomagaja jej krasnoludki bylo to ze przed KAZDYMI swietami Ciotka Andzia spadala z drabiny i cos sobie lamala. Z drabiny , bo firanki zmieniala, albo gdzies tam wyzej w szafie pozadkowala.
Byl to zart rodzinny, bo gdy tylko roznosila sie wiadomosc , ze Ciotka Andzia cos zlamala wszyscy stwierdzali jednoglosnie- SWIETA IDA. Czasami bylo odwrotnie ,cala rodzina zastanawiala sie, ze do swiat juz blisko, a Ciotka Andzia jeszcze sobie nic nie zlamala ???? Ale nic z tych rzeczy, mogla sie opoznic, ale zawsze sie w koncu lamala.
Obie jej corki wyjechaly do Ameryki , siostrzence dorosli i sie wyprowadzili. Zostal jej wiec maz, syn Andrzejek i wnuczek Tomek zwany Mackiem. Dziewczyny slaly jej paczki z ciuchami dla chlopca i cudownymi rzeczami po sobie , no bo w tamtych czasach w Ameryce nie mozna bylo nosic tego samego przez dwa sezony i tu Ciotka Andzia pokazala na co ja stac. Pomagala w trudnych czasach stanu wojennego, a wlasciwie i przed i po CALEJ rodzinie. I dalekiej i bliskiej. Bez wyjatkow. Dzielila sprawiedliwie ciuchowe skarby, dzieki niej mialam ze trzy pary pumpow. Czy pamietacie co to bylo??? Takie szerokie dzinsy. Chodzilam nie tylko w eleganckich bluzeczkach i kostiumach po szczuplutkich ciotecznych ciotkach , ale i w slicznych kurtkach i koszulach po Tomku- to mi sie mniej podobalo, ale skoro mama kazala......
Gdy ciotka wracala ze swoich wyjazdow do Ameryki przywozila cale walizki prezentow. Do dzis pamietam przecudna czerwona parasolke, ktora do tej pory sie nie zepsula....... Pizamy i dresy do tej pory sa jak nowe....Jak ci Amerykanie tego dokonali, ze wszystko wtedy bylo takiej jakosci, czy i teraz tak jest ????
Ciotka byla dla mojej mamy i naszej rodziny dobrym aniolem. Robila najsmaczniejszy pasztet i swiateczna salatke z groszkiem. U niej po raz pierwszy sprobowalam owocu kiwi i dzinu z tonikiem.
Byla to osoba , ktorej sie dobrze powodzilo, ale dzielila sie tym na wszystkie strony. Nawet w totolotka wygrala- no tym to sie juz nie dzielila, nawet nie chwalila, ale i tak wszyscy wiedzieli....
Jej dom to byla taka skrzynka kontaktowa CALEJ rodziny, wszystkie plotki , nowosci tutaj opowiadano i szly dalej w swiat. Mozna bylo wcale nikogo innego odwiedzac ,a i tak znac wszystkie szczegoly jego zycia, a nawet sekrety, mozna bylo spotkac najdalszych kuzynow i jakos dzieki temu calemu kolowrotkowi wszyscy trzymalismy sie kupy.
Mam tu w Grecji komplet do kawy od niej , brat ma inny u siebie. Mama ma jeszcze sporo drobiazgow i ciuszkow, ktore trzyma z sentymentalnych powodow.
Tyle lat minelo, i drugie tyle minie i o niej nie zapomne. Niziutka bladynka zawsze ladnie pachnaca perfumkami , zawsze na diecie bo utyla...., blyszczaca kremem do twarzy, trzymajaca papierosa takim zachwycajacym mnie wtedy gestem, w takich niespotykanych szlafroczkach i podomeczkach , niepracujaca, czekajaca na swojego Stasia ,za ktorym swiata do konca nie widziala.
Moja Ciotka Andzia.
Poproszono mnie o znalezienie rodziny Polako-Greka, ktory nigdy jej na wlasne oczy nie widzial.
Do dyspozycji mialam nazwe wsi, dwa nazwiska i list .
List po moim przetlumaczeniu okazal sie listem brata ciotecznego sprzed 36 lat z wojska....czyli bez adresu. A wies z ktorej pochodzila rodzina znajduje sie w najblizszej okolicy Kozani.
W ruch poszly ksiazki telefoniczne, telefony do znajomych i nieznajomych ze wsi i....... cud sie stal ....Pomimo malych roznic w nazwisku - w Polsce troche je uproszczono- znalazlam brata ciotecznego z rodzina , a nawet staruszka WUJKA, ktorego marzeniem bylo uslyszec cos o nieznanym bratanku i jego siostrze. I jak to w takich przypadkach bywa po nitce do klebka...
Z prawdziwa duma i niesamowita radoscia przeslalam do Polski liste z imiomami i koligacjami na , ktorej nasz Polako- Grek ma 12 ciotecznego rodzenstwa z dziecmi rozsianymi po Grecji i Niemncach i wujka. Grecy sa bardzo rodzinni, jest to cecha charakterystyczna calego narodu , wiec ich radosc nie miala konca, tym bardziej ze brat cioteczny z ktorym rozmawialam mial zamiar zwrocic sie do specjalistow , aby odszukac zagubiona grecka rodzine z Polski.
Jego tata przyjechal do Polski w latach 50. Mlody byl , przystojny byl.....zalozyl rodzine z Polka. Gdy nasz bohater mial 6 miesiacy zostal polsierota, gdyz Grecki tata umarl. Kontaktow z rodzina ojca nie bylo, nikt nie znal Greckiego.....
Tak by pewnie zostalo, gdyby decyzji o poszukiwaniach KORZENI nie podjela zona Polako-Greka, ktora poprosila mnie o pomoc.
Znala mnie z mojego bloga, a moje namiary podala jej Mona , a ze to bylo takie ciekawe, niecodzienne i romantyczne zgodzilam sie od razu. Niech zyja zaradne zony.
Cudowna sprawa jest to , ze Polska rodzina wybrala sie na wczasy w tym roku do Grecji i....spotkali sie . Po ponad 40 latach.
Od Greckiej i Polskiej rodziny wiem ze radosci, lzom szczescia, zwlaszcza juz niewidomego wujka nie bylo konca. Nasz Polako-Grek jest bardzo podobny do rodziny swego ojca.... Kontakt zostal nawiazany, w planach sa odwiedziny i zaciesnianie wiezow miedzy rodzinami....
Zrobilam COS.
ZROBILAM.
Nie podaje nazwisk, nazw miejscowosci, ani szczegolow, ktore uwazam za ich osobiste. Tylko niezbedne fakty, ktore wprowadzaja w klimat tego co robilam latem tego roku....
Miesiac prawie bezustannego lezenia w lozku mam juz za soba. Teraz zaczal sie okres spacerowania po mieszkaniu, robienia conieco, grzania pleckow pod puchowa pierzynka.
Moje kochane kolezanki dziekuje Wam za mile slowa i pocieche.
Jestem na to bardzo lasa i wlasciwie na takim kontakcie mi zalezalo gdy zakladalam ten blog- na milym slowie, przyjaznym komentarzu.
Takie lezakowanie w polaczeniu z cierpieniem nie wplywa na wyobraznie. Och ta wyobraznia to tez wie co robi... probowalam nie myslec o sprawach , ktore potrafia spedzic sen z oczu i szarpac nerwy , ale o takich bardziej radosnych.
Radosna sprawa jest .....JESIEN.....taka kolorowa , z cudownymi slonecznymi dniami....
Brak mi bylo tego kolorowego szalenstwa, tego znoszenia do domu kasztankow, chryzantem, dyn, warzyw i owocow na przetwory, plecienia wiankow z galazek dzikiej rozy.....no same wiecie....
Cieszylam sie tymi namiastkami , ktore od czasu do czasu ktos przyniosl do domu.
Az dzisiaj Elli postanowila wziasc mnie do towarzystwa na krociutki wypad w sprawach zawodowych za miasto.
Tak wiec WYWIEZIONO mnie i zamiast zlotej jesieni cieszylam ze zdumieniem oczy ...zielenia. Toz to wcale nie przypomina jesieni , o ktorej marze wygladajac przez okna. W miescie rozpanoszyla sie na balkonach i ogrodkach dzieki setkom rozkwitlych bujnie chryzantemom , kupowanym w takim stanie w kwiaciarniach.
Do wylosowania mam sliczny ,tradycyjny, Grecki tygielek do kawy po Grecku. Do tego dokladam komboloi i dwie ulubione paczuszki kawy, aby smak byl autentyczny.
-niestety w tym miesiacu odeszlo na zawsze wiele bliskich osob....,
-moze nareszcie beda cudowne , ciezkie mgly....
..... moglabym tak jeszcze pisac i pisac...
Moje kochane , losowanie bedzie w moje urodziny, czyli 20 pazdziernika. Z wyslaniem moze sie troszke opoznie , bo jeszcze leze, o tym pisze TU , a moze i nie....
To najbardziej charakterystyczne drzewo dla Grecji.
Szanowane , kochane, uwielbiane...
Skad sie wzielo ????? Odpowiedz na to pytanie daje Grecka mitologia.
Zdjecie z internetu
W czasach gdy bogowie Olimpijscy platali sie miedzy ludzmi powstalo miasto Ateny. Atena bogini madrosci, sztuki i wojny sprawiedliwej i Posejdon bog morza chcieli zostac opiekunami nowego , dobrze zapowiadajacego sie miasta. Postanowiono, ze ten, ktory da Atenczykom cenniejszy prezent bedzie posiadaczem miasta.
Zdjecie z internetu.
Posejdon wiec uderzyl swa triana w skale i polala sie woda. Niestety jako ,ze byl bogiem morza woda byla slona i na niewiele mogla sie przydac . Niektorzy mowia , ze to nie byla woda a piekny wierzchowiec, ale to nie ma znaczenia bo.......
Zdjecie z internetu.
..... Atena podarowala wartosciowszy prezent- drzewko oliwne w calej krasie z pieknymi oliwkami. I rzekla- jej owoc was wykarmi, jej olej was oswieci a galazka bedzie symbolem pokoju.To miasto bedzie centrum sztuki i nauki, bedzie duchowym centrum swiata.
Oczywiscie Atenczycy stwierdzili , ze prezent bogini Ateny jest i wartosciowszy i bardziej praktyczny.